 |
|
.zapominałam 6 miesięcy. i to moje 'zapomnienie', rozpłynęło się w 6 sekund, gdy tylko Go ujrzałam. ..
|
|
 |
|
- Serduszkoo puka w rytmiee.. weź kurwa , otwórz te drzwi ! ;D ,
|
|
 |
|
Nie uciekaj przed miłością- powiedziała patrząc mu w oczy . Ja nie uciekam przed nią, to ona ucieka przede mną- odparł i odszedł
|
|
 |
|
-On złamie Ci serce. -On już dawno , dostał do tego uprawnienie.
|
|
 |
|
zadzwonił telefon. -cześć. znalazłem wysokiego bruneta, w brązowych oczach na ławce w parku. jest kompletnie pijany. coś bredzi pod nosem. mogłabyś po Niego przyjść? -co Mu jest?-zapytałam. w sercu mnie ścisnęło na myśl, że to o 'Nim' mowa. -nie. wszystko jest wporzo. przyjdź jak możesz. 2 minutu i byłam na miejscu. zdyszana zobaczyłam Jego i jakiegoś menela, trzymającego tel w ręce. -dzięki, że zadzwoniłeś. tylko mam pytanie.. -słucham? -dlaczego zadzwoniłeś właśnie po mnie? On ma dziewczynę. tyle, że ja nią niejestem. -mówił, żebym zadzwonił, więc zapytałem do kogo, odpowiedział : 'jest zapisana "Ta Jedyna" ' a że dodzwoniłem się do Ciebie , to już od Niego słuchaj wytłumaczeń..
|
|
 |
|
-patrz idzie Twój chłopak-niezareagowałam na zaczepki kumpla. zawsze miał cos do powiedzenie, byle tylko wybić kogoś z myśli. na następnej przerwie znowu zawołał :'patrz! idzie Twój chłopak'. odwróciłam się i zoabaczyłam Jego. -dlaczego własnie On?-zapytałam, gdy 'On' odszedł. -gołym okiem widać, że do siebie pasujecie. serce mi waliło z radości ale byłam zaskoczona, że akurat ten, który zawsze miał na wszystko wyjebane, użył takich słów. to nie był chyba przypadek...
|
|
 |
|
-na ciastko do restauracji byś poszła z sąsiadem a nie tylko w tą piłkę kopiesz i kopiesz. -Mamoo. niewiem co Cię wzięło ale od kilku dni, próbujesz mnie styknąć z sąsiadem. nielubię Go. na ciasto mam z Nim iść? -Tak. porozmawiasz na spokojnie a nie ciągle biegasz i grasz w tą piłką z tymi swoimi dresiarzami. ubrałabyś normalne ciuchy a nie dres Adidas'a i na boisko. -Mamoo, Oni mnie rozumieją. jedzą ze mną żelki, bo wiedzą, że nielubię bitej śmietany, kiślu, budyniu, galaretki, ananasów, bananów, czekolad z 'lanym' nadzieniem, niewliczając w to czekoladki z wiśnią w likierze. -trudno Ci dogodzić. -nie musisz mi dogadzać. Jest dobrze, tak jak jest teraz. a Ty na siłę próbujesz zrobić ze mnie kogoś kim niejestem, niebyłam a co najlepsze, nigdy NIE będę!. możemy skończyć raz na zawsze ten temat.
|
|
 |
|
-ok. to teraz powiedz mi co się stało w tą nogę-powiedział chirurg, czytając skierowanie od lekarza. -noo to tak. byłam na treningu. kolega mi wjechał z nakładki i trafił w stope. potem kopnął mnie w noge i straszn... -to w co Ty grałaś?-przerwał mi, podnosząc na mnie oczy. -noo w piłkę nożna, proszę Pana. -kobieto, co Ci do głowy wpadło. na skakance byś poskakała, na pianinie byś pograła a nie za piłkę nożną się bierzesz. -yyy.. -przecież Oni Cię tak zgniotą. -ja się nie dam , Panie doktorze. ja nie z tych. podszedł, zbadał mi noge i powiedział : 'noga stłuczona i zwichnięta. 2 miesiące przerwy. i treningi i wf w szkole. masz receptę. -dziękuję, do widzenia. -narazie, trzymaj się.. piłkarko.-puścił mi oczko. -wporzo koleś-powiedziała Mamie-tylko wkurzył mnie jedną rzeczą. czy to jest do cholery powiedziane, że piłka nożna jest tylko dla chłopaków? . eeeh. -nie. Ty jesteś tym jednym wyjątkiem-skomentowała mama. -Maamooo, nooo.
|
|
 |
|
po lekcjach. kumple odrabiali godzinki na rzecz szkoły, bo włamali się do szafki szkolnej. eeeh. nudziło Im się..trooszkę. stoję z kumplem, jednym z mądrzejszych i patrzymy jak grabią liście przed szkołą. -zachciało Im się włamania. mają teraz 10 godzinek. zimno i wgl a Ci jadą. dobrze Im tak-skomentował to , chichocząc po cichu. -zamknij pysk, bo Ci grabiamy w ryja przypierdole.! ;DD . eeeh. szkoła uczy :P
|
|
|
|