 |
|
-dlaczego się już niekolegujecie? w tamtym roku byłyście jak siostry.-zapytała mnie wychowawczyni. -proszę Pani. znam się z Nią od przedszkola. miałyśmy wiele śmiechowych zdarzeń, jeszcze więcej przygód. wspólnie przepłakałyśmy, lub przegadałyśmy niemało nocy. łączyło Nas wiele. ale, zaczął między Nami postawać mur, gdy się zakochała. On na początku kompletnie Ją olewał. mówiłam Jej, żeby zapomniała, bo to niebyło sensu. zachowywała się jak dzięcięco naiwna mała dziewczynka, która niczego nierozumie. mówiła mi:'jak zobaczysz, że robie coś nietak, to powiedz, wiesz jak to w stanie zakochania'. widziałam, że On z Nią robił co chce, była na każde Jego zawołanie. wię Jej zwracałam uwagę, tak jak mnie prosiła. ale Ona któregoś dnia powiedziała:'to moje życie, moja miłość. niemów mi co mam robić i nie wpieprzaj się'. więc ok. On mnie nielubił, proszę Pani. a ja niebędę walczyć o przyjaźń. bo o prawdziwą nietrzeba walczyć, a o fałszywą niewarto. a to była fałszywa.. mimo tylu lat...
|
|
 |
|
-skarbie, jesteś taką ładną dziewczyną. gdy się pomalujesz, ubierzesz w ładne ciuchy, uczeszesz, wyglądasz jak księżniczka. -Mamoo. ja nigdy niebędę Twoją księżniczką. będę grała w nogę, słuchała rapu, nosiła bluzy z kapturem i trampki i niebędę się malować. dla mnie to i tak dużo pomalować rzęsy, niemówiąc już o ustach. blee. -jesteś dziewczyną. a w ten sposób zachowujesz się jak chłopak. Ty nawet masz jedną przyjaciółkę, resztę kolegów. -mamoo. tak mi jest dobrze. moi kumple mnie rozumieją. z Wiolką się przyjaźnimy, bo ma ten sam styl co ja. Inne Nas nierozumieją, jak My niemożemy nosić spódniczek, butów na obcasie, tipsów. Mamo, ja zawsze będę miała swój styl, zawsze będę biegała za piłką i zawsze będę się kumplować z Nimi. prosze nie utrudniaj mi, bycia szczęśliwą.
|
|
 |
|
-jesteś nieodpowiedzialna. jak możesz ?. On niedługo wyjedzie. nie będzie Go. niebędzie nic między Wami. On znajdzie sobie Inną a Ty będziesz ryczeć , bo nie będziesz potrafiła pokochać nikogo innego . czy Ty nic nie rozumiesz? spierdolisz sobie życie. myślisz , że warto ? -dla Niego warto .
|
|
 |
|
-ja pierdole , kurwa , w chuj ! -eej ! co jest ? -musze odreagować . Ten Skurwiel jest z Tą suką . - myślisz , że warto się przejmować takimi jak oni ? -myślę , że nie . -to więc czemu się przejmujesz ? -no więc niewiem . -wieesz?. może jednak się przejmuj . ;D
|
|
 |
|
- rzuciłeś mnie dla tej swojej blon różowej panienki a teraz pytasz , czy do Ciebie wróce? oszalałeś. -kocham Ciebie. Twoje włosy , oczy , usta . -Ona ma to wszystko co ja. tyle , że włosy ma 63 razy przefarbowane , więc można je nazwać 'sianem', oczy ma pomalowane zawsze na różowo , więc nie wnikam ale ten kolor jest Ci chyba bliski , a ja ubieram się na ciemno . i tym bardziej w bluzy z kapturem , szerokie spodnie i trampki a nie pięciometrowe szpilki , krótkie spódniczki i bluzeczki z dekoltem . a noo i co do ust . to ja nie maluje ich tym czymś różowym . jak już trzeba , to mam pomadkę ochronną . więc jestem całkowitym przeciwieństwem , tej Twoje Barbie . -ale ja chcę wrócić do Ciebie . niechcę już różowej Barbie . -a zwykła dziewczyna niechce spedalonego Kena . więc : narazie , Skarbie .
|
|
 |
|
-jak mocno mnie kochasz ? -zapytał Ją . Ona ze łzami w oczach , wyciągnęła ręce , rozłożyła je , tak jakby miała objąć cały wszechświat i powiedziała : -taak mocno ! .
|
|
 |
|
. wbrew wszystkiego dziękuję Ci . , bo dzięki Tobie , wiem , że prawdziwej miłości nie ma . oszczędziłeś mi tej 'pogoni za własnym szczęściem' . mimo wszystko , mogłeś , mniej boleśnie mi to oznajmić .
|
|
 |
|
. chciałabym na czas swoich problemów , zasnąc i obudzić się , gdy już będzie po wszystkim .
|
|
 |
|
idąc z kumplami przed treningiem, poszliśmy na piwo. usiadliśmy na Naszym ulubionym kamieniu. znowu, po raz setny już chyba w życiu, poczułam się Ich małą księżniczką. bo byłam tylko ja. to mną się opiekowali zawsze i wszędzie, to do mnie biegli, gdy potrzebowałam wsparcia, to dla mnie zarywali nocki, słuchając jak klnę na cały świat, dla mnie wykupili cały karton żelków, gdy byłam chora i niemogłam wychodzić do sklepu, żebym miała zapas. to jest taka Nasza miłość. ale inna niż wszystkie. My, mamy własną, niezniszczalną miłość. i tak już o ponad 10 lat ! ;*
|
|
 |
|
niemogłam dziś znaleźć miejsca. 15.10 wróciłam do domu. mamy niebyło [może i dobrze!]. rzuciłam coś do mikrofalówki. właściwie to niemiałam na nic ochoty. -zagrzać można-powiedziałam, sama do siebie. poszłam do pokoju. rzuciłam torebką w kąt, wyciągłam z kieszeni słuchawki i zajechałam Pih'em. tego mi było trzeba. -eej! wstała byś-poczułam szturchnięcie. -coo?-ściągłam słuchawkę. otworzyłam oczy.-yy. co Wy tu robicie?-zapytałam widząc paczkę kumpli w moim pokoju. -dziś pierwszy trening. chcesz się spóźnić? dawaj, dawaj, masz 5 min.-poganiał mnie Michał. -ciuchy Ci już spakowaliśmy-powiedział z błyskiem w oku Przemek. -dzięki Łajzy-rzuciłam, idąc do łazienki. -Maałpa-krzyknął Karol, z lekkim oburzeniem w głosie 'na żarty' jak to On. -możemy iść-powiedziałam wychodząc z łazienki. -milion rówieśniczek by Ci pozazdrościło Twojej szybkości, wieśniaroo-powiedział Adek. wybuchnęli śmiechem a ja wystawiłam Mu język. –co Ty byś bez Nas tak wgl zrobiła?-zapytał Mateusz. –nieistniała bym bez Was;* !
|
|
 |
|
od samego rana wiedziałam, że ten dzień to totalna porażka. humorek Mamy, kłótnia z Siostra. wyszłam na przystanek. wkońcu. w szkole pierwsza, druga lekcja jakoś poszło. trzecia lekcja. -matma z wychowawczynią. boooże, nienawidze matmy. ale ok. to tylko 45 min. niemogłam wysiedzieć. brechtałyśmy z kumpelą, z dziwki klasowej i jej 'psiapsióły' pt. 'piesek na każde zawołanie'. nagle surowy głos nauczycielki: 'Karolina do drugiej ławki. chcę widzieć jutro mame w szkole'. -że niby czemu, co? Wiolka pytała mnie o zadanie, więc jej chciałam wytłumaczyć-wkurwiona odpowiedziałam, improwizując, bo jeszcze mi tego brakowało w tym moim pseudo-zajebistym dniu. -siadaj. nieobchodzą mnie Twoje wytłumaczenia. niepodoba mi się Twoje zachowanie od kilku dni. -wstałam i poszłam do pierwszej ławki jak kazała mi ta.. suka. bo tak ją można nazwać. dzwonek. pierwsza rzuciałam się w stronę drzwi. a tam? On i ta zajebana dziwka, siedzieli szczęśliwie się obejmując. przewróciłam oczami i ruszyłam do sklepiku.
|
|
|
|