 |
|
Świat wyślizgnął mi się z rąk . Dobrze , że zdołałeś go złapać. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
Wpadła zdenerwowana do Jego pokoju , cała mokra , zmarznięta z różowymi policzkami oznajmiając że znów pada ten cholerny śnieg i że znów jest -10 stopni . Chwycił ją za rękę i ku jej zdziwieniu nie przytulił jej strasznie mocno i nie wręczył kubka z gorącą czekoladą. Otworzył drzwi i niemal na siłę wyciągając ją z domu staną z nią w największej zaspie , podczas największej śnieżycy i najostrzejszego mrozu , chwycił jej ręce zaczął w nie chuchać i pocierać . Jej zziębnięte policzki począł obdarowywać cudownymi pocałunkami , a czerwienią jej warg zajęły się już Jego niebiańskie usta. Od tej chwili pokochała zimę, śnieg i mróz ponad wszystko . | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
-wyjdź szybko na ten cholerny balkon, chyba nie chcesz żeby zmarzł. długo zastanawiałam się o co chodzi po czym podniosłam roletę i otwierając balkonowe drzwi osłupiałam z wrażenia. zobaczyłam coś wielkiego, coś ośnieżonego i przewiązanego ogromną, czerwoną kokardą. wyszłam w swoich grubaśnych skarpetkach na lodowate płytki i szybko zaczęłam ręką strzepywać srebrzyste płatki śniegu z dużego, mięciutkiego i ślicznego misia o czarnych ślepkach. trzymał w łapkach kartkę; 'byłaś grzeczna,mała , proszę.święty mikołaj cię wynagrodził.' czytając to i patrząc na niedźwiadka kątem oka spłynęła mi łza szczęścia. ledwo zdołałam go unieść. był większy ode mnie. weszłam z nim do pokoju włożyłam pod koc , chwyciłam telefon i wybierając Jego numer powiedziałam ; ' Już mu cieplutko . Dziękuję, kochanie. ' z szerokim uśmiechem na twarzy, kładąc głowę na gigantycznym brzuszku misia. | imagine.me.and.you
|
|
 |
|
do dziś pamiętam kiedy siedziałam na tylnym siedzeniu Twojego samochodu. bose stopy trzymałam za oknem, a wiatr rozwiewał moje kruczoczarne loki. siedziałeś za kierownicą, spoglądając co chwila w lusterko, aby sprawdzić czy nic mi nie jest. w radiu szła nasza ulubiona piosenka, którą wspólnie nuciliśmy. czułam, że mogę wszystko. ale dopiero, kiedy zatrzymałeś wóz, poczułam, że żyję. otwarłeś szarmancko drzwi i biorąc mnie na ręce posadziłeś mnie na dachu samochodu. nie wiedząc co ze mną robisz, niechybnie protestowałam. po chwili, sam się wdrapałeś na dach wraz z gigantycznym koszykiem i subtelnie usiadłeś obok mnie. na moje ramiona zarzuciłeś swoją skórzaną kurtkę, uznając, że jest mi zimno. z koszyka wyjąłeś nasze ulubione białe wino i nalałeś nam po lampce. - po co to wszystko? - spytałam, nie rozumiejąc czemu nie siedzimy na trawie jak normalni, cywilizowani ludzie. - chciałem, żebyś była nieco bliżej nieba, maleńka. nieco bliżej domu, aniele. - wyszeptał, całując mnie po karku.
|
|
 |
|
Uwielbiam Cię za to, że jesteś, że im dłużej Cię znam, tym bardziej przybywa mi powodów do uwielbiana Cię jeszcze mocniej, za to, że każdy poranek zaczynam myśląc o Tobie. Uwielbiam Cię za to, że nie jesteś typowy, zwyczajny, że jesteś sobą. Jesteś wszystkim czego potrzebuje, że nie zmieniasz się z biegiem czasu, nie ma nikogo takiego jak Ty. Dla mnie, jesteś jedynym w swoim rodzaju, doskonale doskonałym, niesamowitym, jesteś Mój. Uwielbiam Cię za to, że ciągle chcesz mnie poznawać, pomimo moich błędów i wad nie rezygnujesz. Uwielbiam Cię za wszystko i za nic, z każdym dniem będę Cię uwielbiała co raz bardziej. Uwielbiam Cię za to, że nie chce przy Tobie niczego udawać, za to, że myślę o Tobie o wiele więcej, niż powinnam. Za to, że nie da się o Tobie zapomnieć.
|
|
 |
|
- kiedy się na niego spojrzę , a on na mnie ...
- to co ? - powiedz !
- ... to coraz bardziej go kocham, wiesz?
|
|
 |
|
-Stało się...
-Co !?
-Jestem uzależniona.
-Od czego ?
-Od najgorszej rzeczy..
-Czyli ?
-Od Niego ...
|
|
 |
|
Wiesz kiedy jest prawdziwa miłość? Wtedy, gdy On zakocha się we mnie potarganej, z czerwonym nosem i zachrypniętym głosem, a nie-gdy będę szła po mieście w niebieskiej sukience i obejrzy się za mną jak sto innych facetów! Wtedy, gdy nie będzie cenił mnie za to jak wyglądam, ale jaka jestem i kiedy uświadomi sobie, że daję mu więcej emocji niż gra komputerowa. . .
|
|
 |
|
siedzieliśmy na ławce , jedząc żelki . w pewnym momencie wyszeptałam mu do ucha ,że mi zimno . nie zastanawiając się zdjął z siebie kurtkę i zarzucił mi ją całując mnie mocno . -uwielbiam ,gdy mi zimno z tobą - powiedziałam . po czym zaśmiałam się i włożyłam do buzi żelkę .
|
|
|
|