 |
|
Został mi właściwie jeden miesiąc,
w którym możliwie jeszcze go
zobaczę, więc wszem i wobec
obiecuję, że jakoś go złapię i
powiem, co czuję. Najwyżej już do
końca życia nikomu się nie pokażę,
ale muszę mieć pewność, że
zrobiłam wszystko, co mogłam i
zrobiłam to dobrze. Trzeba w
końcu zrobić coś z tym życiem, a
gdzieś słyszałam, że lepiej żałować
tego, co się zrobiło niż tego czego
się nie zrobiło. Nie mogę wiecznie
biegać i narzekać na swój los,
jednocześnie nic nie robiąc, aby
było lepiej, bo przestaję już wytrzymywać z samą sobą. Pewnie niektórzy
stwierdzą, że i tak tego nie zrobię,
ale wierzę, że mi się uda. A więc
mam czas do końca kwietnia - czas
start.
|
|
 |
|
Nie lubię mówić o swoich słabościach czy problemach, które lubią przyczepiać się do mnie jak opiłki żelaza do magnesu. A jednocześnie nie lubię słuchać o problemach innych ludzi, bo nie mogę znieść tej wiedzy, że tyle ludzi cierpi, a ja nie mogę z tym nic zrobić.
|
|
 |
|
Ja: Wiesz, że cię nienawidzę, prawda? M: Ja tylko daję ci życiową szansę. Ja: Ta, jasne. Może mam do niego teraz zagadać? M: No. Ja: Jeszcze upuści tę pochodnię i się podpali./ rozmowa na drodze krzyżowej, kiedy zostałam zmuszona do pójścia obok Niego przez przyjaciółkę
|
|
 |
|
Naprawdę chciałabym do niego zagadać. Ba, nawet czuję, że bym się na to odważyła. Tylko mam jeden problem - niby pod jakim pretekstem miałabym do niego podejść? Raczej nie wylecę z tekstem: "Hej, zakochałam się w tobie."
|
|
 |
|
siedzisz obok niej,a mi nadal na Tobie zależy...
|
|
 |
|
postrzegasz mnie jak maszynę bez serca, która kpi z życia i tego co spotyka bliskie osoby, a świadczy to tylko o tym jak na wylot mnie znasz. popatrz na moją mordę i znajdź szczęście, znajdź choć iskrę tego co było kiedyś. nie ma, prawda? widzisz to się nazywa doświadczenie to jak tona tuszu i pudru tyle, że w postaci rys twarzy i pustych źrenic.
|
|
|
|