 |
|
Może kiedyś przyjdzie taki dzień,
że spotkamy się tam może gdzieś
|
|
 |
|
było wam prze doskonale, wiec dlaczego tak się stało
dlaczego, dlaczego, dlaczego, się zjebało?
mogliście gadać bez końca czułe gesty czułe słowa,
tego co było kiedyś nie da się już odbudować
|
|
 |
|
powieki nieruchome, po policzku spływa łza
dźwięk waszej piosenki dalej w twoich uszach gra
siedzisz tu sam, tak sam jak palec
choćbyś nie wiem jak się starał nie potrafisz się odnaleźć
|
|
 |
|
siedzisz w pokoju sam, w głowie tych pare wspomnień
tych pare chwil których nie potrafisz zapomnieć
twoje serce płonie, ty na swojej tratwie toniesz
a w uszach tylko jej ostatnie słowa to już koniec !
|
|
 |
|
Bądź ze mną, przytul albo odejdź
zostaw, zapomnij, przemyśl jeszcze raz to sobie
ja nie jestem zabawką ja czuje jak człowiek
czasami przez Ciebie płaczę szczerze Ci powiem
|
|
 |
|
Szlag Cię trafia gdy widzisz jak obok przechodzi
chuj Cię strzela gdy nic do Ciebie już nie mówi
kolejny kielon w gardło bo w mordzie już zaschło
to jest jakbyś ścinał wspólne drzewo które rosło
|
|
 |
|
Na oczach masz klapki nie widzisz lub też nie chcesz
nie wiesz co z Tobą jesteś sam pierdolisz reszte
|
|
 |
|
Wszystko zaczynam od zera. Mam wspaniałych rodziców
Ludzi, którzy mnie wspierają serio, nie dla picu
Milion akapitów, stos kartek zeszytu
Kilka stów, kilka dat, które schowam na księżycu
|
|
 |
|
I po co ryczysz? Mówisz, że Ci zależy
Tylko czas zweryfikuje to czy mogę w to wierzyć
Nie będzie jak kiedyś nigdy! Czy nie dociera...?
Z odwagą spojrzeć w przyszłość z uśmiechem tu i teraz
|
|
 |
|
Bardzo proszę pozwól mi odejść
Chciałbym, ale dłużej nie mogę
|
|
 |
|
To życia lekcja, zagraj anielski orszak
I nie obiecuj więcej, że chcesz utrzymywać kontakt
|
|
 |
|
Ty też to utniesz przebrniesz, gdy zrozumiesz
Trzeba pozostać sobą, a nie podążać za tłumem
|
|
|
|