 |
|
Z każdym dniem słabnę. Opadam z sił. Jest coraz gorzej, a ja nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Chyba nie mogę być sama. Cztery ściany jeszcze bardziej mnie przytłaczają. Zbyt dużo myślę i głupie rzeczy przychodzą mi do głowy. Czasem wydaję mi się, że zostaję wystawiona na jakąś próbę. Bóg chce zobaczyć ile jestem w stanie znieść. Czuję się paskudnie jako jego nic nieznacząca marionetka. Mam wrażenie, że już gorzej być nie może, ale potem okazuję się, że jednak może.
|
|
 |
|
Teraz niech przeszłość umiera, nie chcę jej pamiętać
|
|
 |
|
I w sumie to chyba jest mi strasznie źle jak patrzę na te wszystkie szczęśliwe twarze 'podwojonych' ludzi. Jak widzę, że coś do siebie czują i zwyczajnie są szczęśliwi. Tak myślę, ze to musi być cudowne. I chyba to mnie boli.
|
|
 |
|
Nie zgubcie się. Nie zgub Jej.
|
|
 |
|
Nic się już nie skończy,
bowiem wszystko, co się miało, już skończyło się.
|
|
 |
|
to tu nie wolno sił tracić!
|
|
 |
|
nigdy nie mów ludziom, co czujesz. Zawsze źle na tym wyjdziesz.
|
|
 |
|
Żonglowałeś zaufaniem, wypadło z rąk...
|
|
 |
|
Ktoś powiedział mi, że przyjaźni potęga w tym,
Że kiedy masz problem ktoś z boku powie mamy go my
|
|
 |
|
Dziś wkładam dynamit w ten syf....
|
|
 |
|
Kolejna noc, papieros, płynie prąd w membranę i płyną chwile, niby inne a takie same, wisi księżyc gdzieś ponad ulicami, na nich ludzie omotani, niby inni a tacy sami.[ ?]
|
|
 |
|
Czasem obracam się i czuję w powietrzu Twój zapach i nie mogę, kurwa, nie mogę nie wyrazić tego potwornego kurewsko koszmarnego fizycznego bólu kurewskiej tęsknoty za Tobą.
|
|
|
|