 |
|
Powiedziałeś „przyjdę do ciebie nocą gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot". I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie. Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie — minuty — czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.
|
|
 |
|
i co mam ci napisać ? . że tak bardzo tęsknie ? . że analizuję wszystkie wspólne chwile ? . że tak bardzo tęsknie za czasami , kiedy udawałam obrażoną , a ty bez słowa przytulałeś mnie najmocniej jak umiałeś i czekałeś , aż mi przejdzie ? . że wciąż powtarzam sobie w głowie nasze ostatnie zdania ? . że żałuję tego , co się stało ? . że .. że cię kocham ?
|
|
 |
|
przepraszam,ale tylko czasem niepotrzebnie krzycze i przeklinam.
|
|
 |
|
Dlaczego oni- idą za rękę? -Przecież ona mu nie ucieknie..
|
|
 |
|
- całkiem Ci odbiło ? - nikt nie jest wiecznie normalny
|
|
 |
|
I znów przyszły minuty kiedy nic nie rozumiem. Pieprzone wątpliwości.
|
|
 |
|
obiecał : - ja cię nie skrzywdzę - odparłam . - to tylko kwestia czasu .
|
|
 |
|
czuję się jak ćpun na detoksie ..
|
|
 |
|
mogę ocierać Ci łzy i podzielać Twój uśmiech. Oglądać mecz w telewizji przy piwie i dobrze się z tym czuć. A chwilę później udowodnić Ci, że mimo to jestem prawdziwą kobietą. Ale nigdy na pokaz. Nigdy na popis. Nigdy wbrew sobie. Nigdy bo Ty tak chcesz. Nigdy bez szacunku.
|
|
 |
|
Spójrz na mnie kochany, Jestem Julią, grubą i zezowatą Julią. Mam celulit i pryszcze, za dużo mówię. Jestem Julią Tobie przeznaczoną przez Shakespeare'a. Płaczę prawdziwymi łzami na samą myśl, że chude mają lepsze wzięcie. A ty kochaj mnie, aby dopełnić przeznaczenia. boskie.! i skromnie ode mnie : `ciągle boję się, że zeżre mnie rzeczywistość . `zapomnieć o tym, kiedy objadam się pączkami kiedy daję za wygraną, kiedy jestem pijana podczas słuchania myslovitz i jeszcze setki innych "podczas". `Wycieram łzy skrawkiem koszuli i dalej milczę.
|
|
 |
|
nie potrzebuję cukru, a tym bardziej ciebie.
|
|
 |
|
Potem, przez następne miesiące wydawało mi się, że żyję za karę. Nienawidziłem poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami.
|
|
|
|