 |
|
irytuje mnie, kiedy te puste panienki narzekają na to, że 'życie ciągle kopie je po dupie', 'nie ma happy endu', 'notorycznie jest pod górkę'. i akceptowałabym to wszystko gdyby nie fakt, że właściwie każdy z ich prowizorycznych problemów mija się z realnością. wygłaszają w efekcie teorie - 'nie będzie szczęśliwego zakończenia, bo życie to nie film'. ale co na chwilę obecną, mogą wiedzieć o życiu? po zerwaniu z jakimś gościem wygłaszają tezy o końcu, który w ich mniemaniu może być tylko nieszczęśliwy. rozstanie jest jedynie zamknięciem pewnego etapu naszego życia, które z czasem przyniesie nam kolejne dawki szczęścia i dopiero, kiedy umieramy pojawia się ten napis - 'the end', a biorąc pod uwagę fakt, że dane było nam przeżyć mnóstwo cudownych chwil można przypisać mu miano 'happy'.
|
|
 |
|
siadał na przeciwko obejmując mnie nogami , łapał moje dłonie w swoje i kazał mi opowiadać jak spędziłam te godziny , podczas których się nie widzieliśmy . słuchał tego mojego pierdolenia o łażeniu z psem , obieraniu ziemniorów , sprzątaniu , moich nieudolnych próbach gotowania i innych pierdołach . opowiadałam jak zawsze przesadnie gestykulując , ale wystarczyło , że w ten specyficzny sposób zaczął dotykać mojego nagiego uda albo dłoni , a ja zapominałam języka w gębie . patrząc na niego , mającego twarz kilka centymetrów od mojej z lekko rozchylonymi ustami i przeszywającym spojrzeniem zaczynałam jąkać się jak ostatnia popaprana i zapominałam o czym mówię . wtedy najczęściej pytał : - i co kochanie jeszcze robiłaś ? . - po tym pytaniu nachylał się nade mną i ustami muskał szyję , najpierw delikatnie , ale od tego cholerstwa w opowiadaniu myliłam psa z mamą , ziemniaki z mandarynkami i nie mogłam się skupić na żadnym zdaniu . skurczybyk nieźle na mnie działał .
|
|
 |
|
czas. to on jest głównym operatorem ciągu wydarzeń pojawiających się w naszym życiu. decyduje o chwilach, które raz wyrywają do przodu niesamowicie szybko, a w innym wypadku wleką się niemiłosiernie. stawia przed nami miliony decyzji, wyborów, ale także i osób. uczy nas czuć, co jest właściwie jedyną kwestią, jakiej nie potrafi nam odebrać. wyłącznie one - uczucia, są nieśmiertelne i poznane teraz uczepiają się nas, towarzysząc wytrwale do samej śmierci. nasz prywatny bagaż doświadczeń.
|
|
 |
|
siedzenie do 3 nad ranem i nie myślenie o Tobie wcale nic nie daje,
wole siedzieć tak długo i myśleć o Tobie,
przynajmniej mi się wówczas nie nudzi.
|
|
 |
|
byłam Mateuszowa Marta, teraz jestem tylko Marta.
|
|
 |
|
i choćbym nie wiem jak była zła i nawet jeśli bym krzyczała że cię nienawidzę , że masz się wynosić , nie możesz odejść rozumiesz ? nie możesz.
|
|
 |
|
kiedyś była inna. była tak po prostu szczęśliwa. teraz jest inaczej. teraz powinieneś przewrócić oczami i stwierdzić, że to głupota uzależniać swoją radość od faceta, ale to nie tak. Ona jest szczęśliwa. przestała płakać po nocach. nie wchodzi już ciągle na Jego profil na nk. czy można uznać za postęp usunięcie Jego numeru GG z listy kontaktów? w Jej przypadku niewątpliwie tak. nie myśli już tak często o Nim. czasem nawet wydaje Jej się, że mogłaby już być z kimś innym, ale to tylko chwilowe złudzenia. Ona jest sama. dobrze Jej z tą samotnością. może uśmiechać się na ulicy do przystojnych mężczyzn, wymieniać niezobowiązujące sms'y, chodzić do kina z kolegami, którzy są w Niej nieprzyzwoicie zakochani, robić wszystko. tylko, że Ona nie chce. nie możesz powiedzieć, że jest za wcześnie. minęło za dużo czasu. kiedyś będzie lepiej, wierzy w to. czy chciałbyś aby znów była szczęśliwa? tak mało, a tak wiele.
|
|
 |
|
Twoja miłość do mnie stopniowo wygasała
aż w końcu umarła
|
|
 |
|
nie kocham Cię już lecz nie potrafię nienawidzić
i nie jesteś mi obojętny.
|
|
 |
|
bała się tylko tego, że on usłyszy jak głośno bije jej serce.
|
|
 |
|
skoro nie mogę mieć Ciebie to nie chcę żadnego.
|
|
 |
|
i ciągle sobie wmawiam,
że ten zdrajca
nie zasługuje na moja miłość,
on nawet na nienawiść nie zasługuje
- właściwie to na żadne uczucie.
rozum zaakceptował tezę,
serce nie bardzo.
|
|
|
|