 |
|
I nagle widzę go w tłumie,on,na pierwszy plan wyłania się fioletowy fullcap z pod którego nie sposób dostrzec barwy jego oczu,ale mi to niepotrzebne,dobrze wiem że i tak są przejarane.Dalej jego bluza,szerokie spodnie,słuchawki w uszach,sarkazm na twarzy,nie mogę oderwać od niego wzroku,nie liczy się to co dookoła,nie liczy się prawie potrącający mnie samochód gdy bezwiednie wyskakuję mu przed maskę,nie liczy się niebieskooki blondyn robiący dość śmiałe gesty w moją stronę.Dostrzega mnie,jest zaskoczony,wręcz zdezorientowany a przecież rzadko można ujrzeć go w takim stanie.Mijamy się,czuję jego ciało,jest blisko,zbyt blisko,chcę się zatrzymać,powinnam to zrobić,nie przecież nie mogę.Słyszę swoje imię,chwilowo zamieram,mój wyraz twarzy z niewypowiedzianym 'co jest''masz może ogień' pyta,głos lekko mu drży 'nie,przecież nie palę' 'no tak'i przeciągnięte 'sory'. Odchodzi,znowu,bez jakichkolwiek wyjaśnień,jak zawsze ,jak wtedy gdy byliśmy jeszcze razem /nacpanaaa
|
|
 |
|
Ty jak woda gasisz me pragnienia, wyprowadzisz z
marzeń do spełnienia. Dajesz sens zabierasz lęk.
|
|
 |
|
Kochaj jak kocham ja, na koniec świata pójdę z Tobą
jeśli los nam da. Serce na dłoni mam dla ciebie
bije już z tą chwilą. Nic już nie liczy się
kiedy w ramionach szczęście trzymam, znaleźliśmy się..
w Tobie bezpieczny port, mój ląd.
|
|
 |
|
Są takie chwile , w których człowiek uświadamia sobie jak dużo błędów popełnił mimo tego , że tak krótko żyje. Uświadamia również sobie jak bardzo skrzywdził osoby na których mu tak na prawdo zależało. U mnie chyba nadeszła taka chwila. Przepraszam.
|
|
 |
|
Może nie powinnam teraz iść.
Czuje, że to nie czas by z Tobą być.
Wybacz mi to, że dzisiaj proszę Cię.
O to byś beze mnie dalej szedł.
|
|
 |
|
Nie wiem gdzie uciekły tamte dni.
Sama nie rozumiem z tego nic.
Może kiedyś przyjdzie taki dzień.
W którym już nie wróci to co złe.
|
|
 |
|
Nie ma już nadziei dla nas dziś.
Nie chce żebyś teraz ze mną był.
Może kiedyś przyjdzie taki dzień.
W którym już nie wróci to co złe.
|
|
 |
|
Kiedyś odnajdziemy siebie,
jak to wytłumaczyć nie wiem..
Złem jest być przy sobie w gniewie,
uwierz mi tak będzie lepiej..
|
|
 |
|
i znowu wjeżdżamy sobie na psychiki , znów krzyczymy jak bardzo się nienawidzimy , znów widok twojego cierpienia przyprawia mnie o mdłości ale mimo wszystko robię to dalej , wytykam Ci każdy nawet najmniejszy błąd , oskarżam Cię o wszystko , winię , nie przyjmuję kontrargumentów , a Ty ? Ty robisz to samo , nie jesteś wcale lepszy.Przypinasz mi łatkę tej złej , wrednej bezuczuciowej suki. Jesteśmy toksyczni , ja , ty , cały nasz związek. I po raz kolejny dostajesz w twarz tym samym pierścionkiem , który za kilka godzin znów włożysz mi na palec nie mówiąc już właściwie nic. Bo później już po wszystkim, po burzy naszych chorych emocji nie ma już słów jest tylko cisza , cisza która wyjaśnia wszystko , cały ten burdel w którym żyjemy. Kochamy się , jesteśmy swoim powietrzem ale boje się że pewnego razu najzwyczajniej w świecie zabraknie nam siły / nacpanaaa
|
|
 |
|
[1]Gdybyśmy mogli, spędzić jeden dzień razem, spacerując po kolorowych alejkach, trzymając się za ręce, gdybyś był obok mnie, gdybyś mógł uciszać mnie pocałunkami, gdybym mogła zamknąć ten cały świat pełen tęsknoty w Twoich ramionach poczułabym się lepiej. Czasem kładąc się spać, próbuję wyobrazić sobie moment w którym będę mogła powiedzieć, że jesteś obok mnie. Siedzę w pustym pokoju i po raz kolejny zadaję sobie pytanie jak do tego doszło, kiedy staliśmy się dla siebie tak ważni? Bo staliśmy prawda? Mam takie dni, jak dziś gdy strach jest częstszy niż kolejne hausty powietrza.
|
|
|
|