 |
|
kocham te historie które układam przed snem, wraz ze łzami, wtedy jesteśmy w sobie tak zajebiście zakochani.
|
|
 |
|
jaram się Tobą choć nie pale, uzależniaj mnie dalej /zozolandia.
|
|
 |
|
życzysz mi wszystkiego najlepszego, nie wiedząc, że ty jesteś tym co najlepsze.
|
|
 |
|
Nie zaimponuję nikomu pozującemu na artystę, moje życie jest zbyt pełnokrwiste.'
|
|
 |
|
tu wszystko jest bez sensu, lecz nic bez znaczenia.
|
|
 |
|
`Jesteś moją klątwą i przekleństwem, niedokończoną przyjemnością..`
|
|
 |
|
Z dala od niepowodzeń, razem w świecie naszych spojrzeń.
|
|
 |
|
nerwowo starałam się złapać oddech, idąc środkiem ulicy. w myślach wyklinałam każdego mężczyznę na ziemi. rękawy mojej białej ramoneski, topiły się w rozmazanym tuszu. zaczęłam sama do siebie, wyzywać płeć brzydszą od najgorszych. zanosiłam się płaczem. przechodni patrzyli na mnie jak na skończoną frustratkę z objawami schizofrenii. przykucnęłam, próbując doprowadzić mój cykl oddychania do ładu. 'sukinsyny', powtarzałam w kółko. właśnie wtedy, usłyszałam męski głos śpiewający donośnie 'nie płacz, kiedy odjadę ... sercem będę przy Tobie'. kretyn - pomyślałam. na moich ustach, mimowolnie pojawił się uśmiech. amant, kucnął koło mnie. w rękach trzymał bukiet róż. niezdarnie wyjął jedną z nich i wręczył mi do dłoni. nie przestawał się uśmiechać. odszedł. nigdy więcej go nie spotkałam. faceci, są nam zbędni do zepsucia humoru, wbicia gwoździa w ścianę, o złamanym sercu nie wspominając. ale pocałunku podczas którego czujemy, jak niebiańsko się uśmiechają nic nam nie zastąpi.
|
|
 |
|
nadchodzi moment, kiedy nawet poranna kawa jest zbyt monotonna, aby ją pić. masz dość codzienności, pragnąc żyć z wciąż przyspieszonym tętnem.
|
|
 |
|
' ale niektóre kwestie rozsądniej jest zapomnieć. aby nie pogrążać się i oprzytomnieć. '
|
|
 |
|
Z niejasnych przyczyn zajmuję się niczym
|
|
 |
|
Działam pod wpływem impulsu. Myślę o jednej rzeczy, ale wystarczy, że coś mnie rozproszy, i jaram się już czymś innym
|
|
|
|