 |
|
Wiadomo, że będzie mówiła że jest szczęśliwa i zrobi ten fałszywy uśmiech, ale zobacz głęboko w jej oczy. skrzywdziłeś ją.
|
|
 |
|
obojętności to ty mnie nauczyłeś, kochanie .
|
|
 |
|
a mogło się udać, cholera.
|
|
 |
|
Nie wmawiaj sobie, że on już nic dla Ciebie nie znaczy.Że 'wyleczyłaś' się z niego. Nie okłamuj się, że jesteś w stanie przejść obok niego obojętnie, nie czuć cierpienia i łez pod powiekami. Nie nastawiaj się na to, że to co się dzieje to przeszłość, która od dzisiaj już nie wróci.Nie mów, że dasz sobie rade bez niego i że nagle wszystko jest już ok, bo gdy tylko go zobaczysz, rozczarujesz się.|k.f.y
|
|
 |
|
Podejdź i powiedz mi tak po prostu, że nigdy nie zawróciłam Ci w głowie, że nigdy o mnie nie myślałeś, że przez cały ten czas byłam Ci całkowicie obojętna, że wciąż uśmiechałeś się sztucznie, oczekując na moją reakcję, powiedz, że przez ten cały czas myliłam się, mówiąc, że nie dam rady żyć bez Twojej obecności ! No powiedz to kurwa!
|
|
 |
|
Ja też potrafię idealnie udawać i pokazywać, że mam wyjebane. Chcesz się przekonać? Nie ma sprawy.. Pamiętaj tylko, że to Ty jako pierwszy starałeś się o moje względy.
|
|
 |
|
wiesz jakie to uczucie, gdy nagle uświadamiasz sobie, że byłaś dla niego nikim?
|
|
 |
|
w szkole uśmiechasz się, nawet szczerze. wszystkie akcje z ludźmi doprowadzają cię do śmiechu, aż do bólu brzucha. dzień zajebiście spędzony. gdy przychodzisz do domu, siadasz do kompa, zapuszczasz dobijającą muzykę i przypomina ci się, że jednak jest źle. mimo tego uśmiechu czujesz, że jest źle .
|
|
 |
|
Wpadła w ten wiek , wiek problemów i właśnie tak z dnia na dzień wszystko coraz bardziej się pierdoli . ;
|
|
 |
|
Gdy jesteś naprawdę smutny, to nigdy nie płaczesz. Gdy jesteś skrajnie smutny zaczyna cię bawić ironia tego świata.
|
|
 |
|
Słyszę jak mnie wołasz. Stoisz przy 3 peronie głośno wykrzykując moje imię, krzyczysz z całych sił, uśmiechasz się co chwila, ale tylko do pewnego momentu. Zaczynam w końcu zauważać że słyszę Cię coraz mniej wyraźnie. Nie jestem pewien czy to Ty tracisz siły czy po prostu ja się oddalam. Twa twarz staje się coraz mniej wyraźna. Zastanawiam się czy to wina odległości czy spływających łez po policzkach. Chcę złapać Twoją rękę. Nie mogę. Zaczynam się denerwować z kazdą sekundą. Przymykam oczy, zaciskam pięści. Czekam na jakiś cud. Nagle czuję na sobie lekki oddech łapiesz chaust powietrza, napinasz wszystkie mięśnie i wydobywasz z siebie głos. Głos rozpaczy. Otwieram oczy. Ciebie już nie ma. Nie ma peronu. Są tylko zaciśnięte pięści i łzy.
|
|
|
|