 |
|
Kocham cię nie w mroku wiary, ale w codziennej, dręczącej niepewności.
|
|
 |
|
Biorę ją do siebie. Coraz bliżej. Pssssyt. Całuję ją. Powoli. Drobnie.
W drobne usta. Wyrywam drobinki smaku. Smakuje jak krem. Nie chcę już wywalać z siebie jej języka, myć po nim zębów. Chcę, żeby ten język wlazł mi w przełyk, aż do żołądka i odkaził duszę. Bliżej. Jeszcze.
|
|
 |
|
Zaledwie rozdzieliło nas parę godzin, parę ulic, już mój żal nazywa się żal, a moja miłość nazywa się miłość. W miarę upływającego czasu będę czuł coraz mniej, wspominał coraz więcej.
|
|
 |
|
wierzę, że jeszcze gdzieś się spotkamy. do tego czasu warto oddychać.
|
|
 |
|
Posłuchaj jak serce ci krwawi, prawda ? Prawda.
|
|
 |
|
Chciałabym żebyś zauważał, kiedy nie ma mnie w pobliżu.
|
|
 |
|
Śnię brudne sny, pełzasz po łazienkowej podłodze, kołyszesz się na żyrandolu, kiedy sięgam ty znikasz.
|
|
 |
|
Trochę go pobiłem. To znaczy zabiłem.
|
|
 |
|
To będzie dzień w kolorze pomarańczy.
|
|
 |
|
Jedynym jej problemem było to, że jeszcze nie umarła.
|
|
 |
|
Ktoś mnie ciągnie w dół. Czuję, lecz nie widzę. Nie boję się. Już przez to przeszedłem.
|
|
|
|