 |
|
mógłbym mówić Ci o bólu, lecz schowam go w kieszeni
|
|
 |
|
głupcy, którzy ze mną chcą zamienić się miejscami. spokojnie, chcesz? to oddam ci swój bagaż i popatrzę z boku jak szybko się wypierdalasz
|
|
 |
|
siedzę sobie gdzieś z boku,
nikt mnie nie widzi, palę skręta, atmosfera wokół jakaś nieprzyjemna,
coraz bardziej napięta
|
|
 |
|
mój głos odbija się od pustych ścian,
a to jest miejsce gdzie zasypiam sam
|
|
 |
|
sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
kocham Ciebie i patrzę na ręce,
chwile miłe i nie ma ich więcej
|
|
 |
|
mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie
|
|
 |
|
nasza wieża Babel,problemów himalaje,hipokryzja co nam żyć bez systemu nie daje
|
|
 |
|
oceniany przez pryzmat gestów wobec otoczenia
ile nienawiści tylko popatrz.
|
|
 |
|
Przemyślenia,
prawdziwość emocji,
niekończąca się historia...
|
|
 |
|
koniec - końcem,zawsze po burzy wychodzi słońce
|
|
 |
|
punkt widzenia sie zmienia jak analizujesz sens swego istnienia
|
|
 |
|
mogę spędzić życie tak,jakbym żył sto lat,kochać i być kochanym i zostawić swój ślad
|
|
|
|