 |
|
od półtora roku nic się nie zmieniło. co noc kładę się pod kołdrę z zaciśniętymi w pięści dłońmi, z oczami przeszklonymi łzami. tęsknię. nieustannie i może, z każdym kolejnym dniem, minimalnie mocniej.
|
|
 |
|
tak, to ja Go pocałowałam. jednak odwzajemnił pocałunek - a to o czymś świadczy.
|
|
 |
|
fascynowało nas życie. jarała miłość. przypadkiem zaprzyjaźniliśmy się z cierpieniem.
|
|
 |
|
'On nawet nie wie, ile szczęścia ma w swoich oczach.'
|
|
 |
|
nie mogę. nie potrafię. nie chcę. nie bez Ciebie.
|
|
 |
|
Widzę szczyt, a za szczytem Zaszczyt za zaszczytem Lśnienie mistrzostwa kieruje moim bytem Ambicja spotyka się z uznaniem i zachwytem '
|
|
 |
|
wytrzeźwiejemy z miłości.
|
|
 |
|
znasz mnie lepiej niż ja siebie ? widziałeś mnie na glebie ? znasz upadek i cierpienie ? znasz każde wydarzenie ? które miało wpływ na mnie ? znasz mnie lepiej niż ja, klaunie ?
|
|
 |
|
zabiję tą szmatę ! i zakopię w ogródku albo lepiej nie w ogródku, bo plastik się 1000 lat rozkłada .
|
|
 |
|
zdziwienie, kiedy po kilku miesiącach milczenia, od tak w rogu ekranu pojawił się komunikat o nowej wiadomości wraz z Jego imieniem.
|
|
 |
|
bo jeśli mamy wznosić toasty w podzięce za szczęście, które już nas spotkało - pozostaniemy trzeźwi.
|
|
 |
|
mam jedynie ochotę rzucić ulubionym kubkiem o ścianę rozlewając po całym pokoju kakao, wyjść z domu zarzucając na siebie tylko pierwszą lepszą bluzę, przyjść do Ciebie, wyznać jak kurewsko samotnie, źle i beznadziejnie się czuję. mogę nawet zbłaźnić się wylewając kolejne łzy, podczas mierzenia Twoich szmaragdowych tęczówek. chcę, żebyś mnie przytulił. zamknął w swoich ramionach łagodząc choć minimalnie wszechogarniający mnie ból.
|
|
|
|