 |
|
wziąłbym sprawy w swoje ręce, ale obie mam zajęte, bo w jednej trzymam kieliszek a w drugiej butelkę
|
|
 |
|
Chciałbym cie bliżej poznać, piękno zawsze mnie onieśmielało
|
|
 |
|
dziś nie widzę sensu naprawdę i nie umiem nie stać w miejscu, już nigdy nie będzie jak dawniej
|
|
 |
|
w dzień chciałem byś umarła, w nocy bałem się, że umrzesz
|
|
 |
|
szukałem sensu pośród ulic i szukałem pośród ludzi, ale chyba nie ma sensu szukać sensu tu dziś
|
|
 |
|
przybite gwoźdźmi w ramach chwile mamy na ścianach, zdjąć je łatwo ale trudno się przełamać
|
|
 |
|
oboje jesteśmy spragnieni takich przeżyć żeby razem się odbić od ziemi
|
|
 |
|
i popatrzeć w twoje oczy, co zmęczone są jak moje...
|
|
 |
|
potem nie będzie czasu, w sumie nie ma już, rano nie ma wody na pustyni, kedy księżyc już opuścił nas
|
|
 |
|
jaram się tobą gdy zasłaniasz widok na wszystko, idziemy na żywioł
|
|
 |
|
to zbrodnia Ikara - symbole współczesnego "nie wyszło, ale się staram", a tak naprawdę nie mamy szans sami na siebie. to zbrodnia czy kara jest?
|
|
 |
|
jesteś egoistyczny, ciągle to, kurwa, słyszę, myślę, że nie jestem, skoro się nie zabiłem, byłem bliski... bliski, chciałem się wieszać, depresja popsychotyczna noc, list, garaż, pętla
|
|
|
|