 |
|
wypowiedz moje imię jeszcze raz a złapię za głowę i skręcę Ci kark
|
|
 |
|
kurwa jasna, jak bardzo, jak bardzo, ale to jak bardzo, jak katastrofalnie bardzo chcę się z nią teraz kochać
|
|
 |
|
Nie chce, tak jak ty, popijać kawę i spokojnie dzień po dniu umierać
|
|
 |
|
i nie chcę więcej znać Cię, do końca życia bać się, nie jesteś idealna, całe serce mi blaknie
|
|
 |
|
bywało różnie, choć zawsze najważniejszy był Twój uśmiech
|
|
 |
|
mogę, choć wiem, że na tą chwilę nie chcę nic, jednej dałem cale serce
|
|
 |
|
dzisiaj wyciągam te wnioski i myślę, jakby to było, mogłem zostawić Cię wcześniej, lepiej by się żyło
|
|
 |
|
znów mam pętle na szyi, jestem totalnie oddany jej
|
|
 |
|
pokuta prowadzi do zbawienia, może, ręce wznoszę do gwiazd dla chwil jak dziś chwil, których już nie ma
|
|
 |
|
lepiej wstań, nie myśl znów o niej
|
|
 |
|
sam całkiem sam, może świat skończył się
|
|
 |
|
już nie mam sił, chociaż rzuciłem fajki i nie będę pił
|
|
|
|