 |
|
Tak trudno
Zachować mi spokój
I udawać, że nie widzę, jak Twoje ciało
Zarysowuje się pod Twoim ubraniem
A Twój śmiech
Jest czysty i niewymuszony
Przeraża mnie, że tak dobrze znam
Miejsce, gdzie nie powinienem iść
Ale wiem, że muszę podążać szlachetną ścieżką
Bo nie chcę żebyś kwestionowała
moje intencje
|
|
 |
|
ludzie powinni wiedzieć co do nich czujemy, nawet jeśli mają to w dupie.
|
|
 |
|
denerwuje mnie, gdy ludzie nie biorą na poważnie tego, co myślę i mówię.
|
|
 |
|
już na ciebie nie wpadam, ot przypadkowo.
|
|
 |
|
to był dzień, w którym czułam, że coś umarło.
|
|
 |
|
ja nie jestem żadną z twoich ulic, dróg, miejsc.
|
|
 |
|
jesteś delikatnością skóry, piękną dłonią i ściągniętymi w uśmiechu brwiami.
|
|
 |
|
proszę, nie przyglądaj mi się więcej. nie tym wzrokiem, proszę, nie.
|
|
 |
|
kobieta,
bardzo złożona istota, pragnąca ciepła i bezpieczeństwa, grająca twardą, zimną sukę, zosia-samosia, "ja sobie radę dam" a tak naprawdę drżąca ze strachu o nowe jutro. intrygująca, powabna, pociągająca, wzbudzająca pożądanie, a czasem niechlujna, odpychająca, nieatrakcyjna. wyrafinowana i dzika.
tak. to właśnie kobieta.
|
|
 |
|
dlatego nie warto ufać, przywiązywać się - w końcu i tak zostaniemy sami.
|
|
 |
|
nikt nie był Tobą.
dlatego.
|
|
 |
|
wiem tylko, że to mogłoby wiele zmienić.
i wiem też, że zbyt wiele tracimy.
my.
|
|
|
|