 |
|
Wiem, mała, że jestem cholernie nieidealny. Ciągle coś psuję i nie potrafię naprawić. Szybko się denerwuję i równie szybko popadam w jakąś chorą melancholię. Męczą Cię moje tanie żarty, które w większości są zboczone i to, że często jestem po prostu zwykłym błaznem. Popełniam cały tony błędów, które siadają na moich barkach i wciskają w glebę. Jestem skryty i nie mówię tego co mnie boli, przez co myślisz, że Ci nie ufam. Lubię kumpli, piwo i mecze i ostrą zabawę, jakieś lekkie bijatyki, przez co nieraz gorące łzy leciały po zimnych policzkach. Przepraszam Cię za każde słowo, które zrobiła choć draśnięcie na Twoim sercu. Przepraszam za błędy i czyny. Przepraszam za swoje wady. Przepraszam, że nie dałem Ci szczęścia. Przepraszam, że jestem zwykłym idiotą. Ale, skarbie, jeśli kocham to całym sobą i najszczerzej jak potrafię. Dlatego wyjrzyj przez okno, może ta manna opowie Ci jak bardzo chciałbym byś znów łaskotała mnie swoimi kosmykami włosów./kallwik
|
|
 |
|
'gdzieś w umysłach naszych wciąż, ideały śpią.'
|
|
 |
|
Zachowuję się jak gówniarz pomimo wieku. Olewam wizyty u lekarza, pomimo chorego serca. Piję mnóstwo kawy i jem same fast foody, pomimo zaleceń. Skacze z balkonu, wspinam się po blokach, bawię się w parkour, choć już nieraz wracałem ze skręconą kostką, złamaną nogą czy coś w tym stylu. Trzymam się ze złym towarzystwem, które czasem Cię przeraża. Bywa, że klnę jak szewc, bo coś mnie zdenerwuję. Albo rzucam rzeczami i nienawidzisz, gdy jestem w tym stanie. Szybko się wkurwiam i wpadam w bójki. Lubię ustawki i odpierdalanie na głównej ulicy miasta, by pobawić się w kotka i myszkę z psami. Mówisz, że nigdy nie zmądrzeje. Powtarzasz, że tak się nie da na dłuższą metę. Za dużo stresu. Boisz się. Martwisz. Ja wciąż się staram, zmieniam, potem znowu schrzaniam sytuację, jestem w tym mistrzem, ale tak jak pewien jestem swoich przyjaciół tak jestem pewien miłości do Ciebie./kallwik
|
|
 |
|
Teraz już nie łączy nas nawet adres zamieszkania. Więzy krwi, może, chyba, pięćdziesiąt procent moim genów jego pochodzenia. Zero rozmów, zainteresowania, a przy jakimkolwiek przypadkowym, wymuszonym kontakcie jedynie trochę krzyku, spin. Ojciec? No nie żartuj, że do tej rangi mam podnosić człowieka, który jedyne, co przyłożył do mojego wychowania, życia to trochę pieniędzy oraz przyrodzenie jednej nocy.
|
|
 |
|
Przy tobie nawet gorzka herbata potrafi być słodka. / j.
|
|
 |
|
Niczego teraz tak nie pragnę jak twoich chłodnych ust. / j.
|
|
 |
|
I znów wszystko wróciło. Musiałeś? Musiałeś znów to zrobić? / j.
|
|
 |
|
Będę uwielbiała życie i będę je kochała ponad wszystko, będę czuła i będę miła i sympatyczna, będę kochającą grzeczną dziewczyną, tak, na pewno, złap mnie za rękę, tylko Ciebie kocham.
|
|
 |
|
Jestem wyrachowana, albo szalona, albo to i to i jeszcze trochę nienormalna i na pewno obłąkana ale myślę, że Ty jesteś gorszy, ranisz ją, niszczysz jej kobiecość i jej psychikę, ona tego nie przeżyje, jeśli dowie się, że gdy zakładasz przy niej koszulkę a przy mnie ją ściągasz dostanie depresji, będzie rozjebanym emocjonalnym wrakiem. Nigdy nie wierzyłam w miłość, wierzę w zdradę.
|
|
|
|