 |
|
Ktoś kto powiedział że ideały nie istnieją ,skłamał bo przecież ty jesteś idealny.
|
|
 |
|
Najbardziej chore w tej sytuacji jest to, że nie możemy po prostu pogadać o tym wszystkim, poukładać tego na nowo, chociaż wiązałoby się to z ówczesnym rozognieniem każdej z ran. Zarówno Ty, jak i ja nie mamy dość odwagi by otwarcie wspomnieć, że coś nie gra. I nadejdzie w przyszłości taki moment, który zawsze nadchodzi - ja zdam sobie sprawę, że zrezygnowałam świadomie ze szczęścia, a Ty zrozumiesz, iż nie miałeś dość jaj by zaryzykować.
|
|
 |
|
Ona nie zna się na psychologii, ale potrafi czytać z ust. Ona kocha porządek, ale w jej pokoju ciężko cokolwiek znaleźć. Ona zawsze mówi prawdę, która brzmi gorzej od kłamstwa. Ona potrafi kochać. Ona zawsze patrzy w oczy, ale nikt jej nie rozumie. Ona kocha kwiaty, ale nie umie się nimi zajmować. Ona ufa ludziom, ale często tego żałuje. Ona kocha się śmiać, lecz bardzo często płacze. Ona ucieka od przeszłości, ale często pragnie cofnąć czas. Ona nie wierzy w cuda, ale gdy spada gwiazda - myśli życzenie. Ona tyle razy trzaskała drzwiami, ale zawsze wracała. Codziennie widzę ją w lustrze...
|
|
 |
|
Mam jasne cele : wytatuować dwa czarne kruki na łopatkach, zgwałcić Słonia,odciąć Tede'go od słońca,napić sie wódki z Pihem,przybić 'piątkę' Chadzie,wyżalić się Ostremu,Wyjarać blanta z Hemp Gru,Podłożyć bombę wraz z Firmą pod komisariat , Skoczyć na bungee z Pezetem śpiewając 'Spadam' ,Pójść na waksy ze Śliwą, Zrobić słiiit focie z Guralem, Zagrać w teledysku Soboty, Spotkać sie z Masseyem, Powiedzieć Shellerowi jak bardzo go wielbię, Poodpier.alać z Onarem, Ruszyć w miasto z PTP , Z Hifi Bandą powspominać to co było dawniej, Doświadczyć życia na ulicy z Peją i w końcu, gdy już wszystkiego będę mieć dość.. zamontować dwa subwoofery w trumnie i jednym strzałem rozje.ać sobie łeb, po to by pobujać sie w rytm bitu,w którym zaraz na żywo będzie można usłyszeć głos Magika...
|
|
 |
|
Nie wiem ostatnio co się ze mną dzieje . Czuje , że już nie jestem sobą . To wszystko stało się tak szybko , to , że Cię pokochałam , jak i to , że już dla Ciebie nie istnieje . Z dnia na dzień zapominasz o mnie . Nie wiem , czy jest inna , czy poprostu Ci nie zalezy . Chciałabym , żebyś wkońcu sie okreslił i powiedział co czujesz . Zbyt wiele wymagam . ?!
|
|
 |
|
Złamane serce rozpada się na tysiące kawałków w kompletnej ciszy.Zdawałoby się, że skoro jest tak ważne, powinno wydawać najgłośniejszy dźwięk na świecie, coś w rodzaju gongu lub uderzenia dzwonu. Ono jednak milczy i czasem człowiek niemal zaczyna marzyć o tym, żeby wydało jakiś odgłos, który odwróciłby uwagę od bólu. Jeżeli zranione serce wydaje jakikolwiek odgłos, pozostaje zamknięty w jego wnętrzu. Krzyczy i płacze, ale nikt poza tobą go nie słyszy. Wyje tak głośno, że aż dzwoni ci w uszach i pęka ci głowa, ryczy niczym niedźwiedzica, której odebrano małe. Takie właśnie jest zranione serce - niczym oszalała z rozpaczy, przerażona wielka bestia, wyjąca z bólu w więzieniu swoich własnych emocji. Tak to już jest z miłością - nikt nie może się przednią uchronić. Zranione serce boli niczym świeża rana, którą ktoś polał morską wodą, ale złamane - milknie. To tylko ty krzyczysz w duszy, ale nikt cię nie słyszy
|
|
 |
|
Przyjaźń jest bardziej wymagająca od miłości. Podczas gdy miłość może być nieodwzajemniona, przyjaźń zawsze wymaga obustronności. Nie można być czyimś przyjacielem nie będąc uważanym za przyjaciela przez tego kogoś. Dlatego nie możemy powiedzieć, że przyjaźń jest prawdziwa lub fałszywa - przyjaźń albo jest, albo jej nie ma.
|
|
 |
|
Przestań się oszukiwać dziewczyno. Gdyby mu zależało to by znalazł sto sposobów, żeby się z Tobą skontaktować. Nie odzywa się? Szuka sto powodów, dla których zawsze "nie może". Przejrzyj na oczy, mała.
|
|
 |
|
Mówią, że zakończone przyjaźnie nigdy nie były przyjaźniami, ja jednak cholera wiem, że oni byli dla mnie wtedy więcej niż ważni. To tylko drogi, które trzeba było wybrać, nas poróżniły.
|
|
 |
|
Nie lubię takich ludzi, którzy robią łaskę, że żyją.
|
|
 |
|
Nigdy, jako mała, jak i jako nastoletnia dziewczyna, nie marzyłam o dostawianiu kwiatów. Nigdy nie marzyłam o wyjątkowym 'pierwszym razie', bo było mi obojętne gdzie i z kim. Nigdy nie chciałam, by mój chłopak zapraszał mnie na kolacje do restauracji. Nigdy nie chciałam pić wina z moim ukochanym facetem, przy cudownym kominku, świecach, w pięknym domu w górach. Od małego nienawidziłam miłości i wszystkiego, co z nią związane. Rzygam tą całą romantycznością.
|
|
 |
|
Mam wrażenie, że wciąż popełniam jakieś błędy, że każda podjęta przeze mnie decyzja jest zła, nieodpowiednia. Nie chcę być odpowiedzialna. Za siebie. Za nikogo. Przede wszystkim nie za siebie. Co powinnam zrobić? Jak żyć? Jak spełniać obowiązki? Jak nie pieprzyć wszystkiego po kolei? Jak walczyć? Jak wziąć się w garść? Jak wyjść ze swej głowy? Swojego wnętrza? Jak przestać myśleć? Choć na chwilę. Jak sprawić, by głowa już nie była taka ciężka. By całe ciało takie nie było. Jak żyć? Jak się żyje? Boże, jak się śmiać? Cieszyć? Jak kochać? Kochać życie. Jak?
|
|
|
|