 |
|
Prędzej się z infobotem dogadam niż z tobą.
|
|
 |
|
Twoje oczy, to już nie moje okno na świat.
|
|
 |
|
Cudowny zapach unoszący się po całym moim ogromnym domu.. za oknem zachodzące słońce i cichy wydźwięk kolęd z radia w salonie. Spokój i ukojenie. Już za chwilę ogród zabłyśnie milionami lampek, a po domu krzątać się będzie cała, wielka rodzina. Mówcie, że nie obchodzicie świąt.. Zazdrośćcie innym tego, czego sami nie potraficie stworzyć. [ toast..]
|
|
 |
|
Wiesz czego brakowało mi wtedy najbardziej? Godzinnych rozmów, nie żadnych konkretnych, wszystkich, nawet tych zupełnie bez sensu. Brakowało mi tego uśmiechu, tekstów typu 'mała mów co się dzieje, razem ogarniemy.' Brakowało mi tej ironii w głosie. Brakowało mi tego łobuzerskiego uśmiechu. Tego magicznego błysku w oczach. Brakowało mi Ciebie, wiesz?
|
|
 |
|
A teraz znowu mam ochotę położyć się obok Ciebie, wtulić w Twoją koszulkę i zaciągnąć się Twoimi perfumami, jak ulubionymi papierosami.
|
|
 |
|
Bezsilność, kiedy czegoś bardzo chcesz, ale obiecałaś sobie, że więcej już tego nie zrobisz.
|
|
 |
|
Błędy są dowodem na to, że się starasz.
|
|
 |
|
Był. Istniał. Oddychał. Nawet robił to całkiem niedaleko mnie, ale był w tym wszystkim tak przeraźliwie daleko. Znałam to. Ten stan. Te oczy, które błądziły bez celu, przepełnione nienawiścią do świata. Byłam. Istniałam. Oddychałam. Robiłam to całkiem niedaleko od niego. Pogrążona w wiecznym masochizmie wspomnień. Dzieliło nas bicie serc, które nie mogły się zsynchronizować.
|
|
 |
|
Nie zakochuj się, lepiej skocz z mostu - podobno mniej boli.
|
|
 |
|
Wszystko mi o nim przypomina, nawet telefon, którym się bawił, nawet krzesło, na którym siedział.
|
|
 |
|
Mijają święta, myślisz o fajerwerkach mija kolejny rok - miałeś tyle szans w rękach. Ale nie złapałeś żadnej, chciałeś pomalować swój świat ale ktoś ci wylał farbę.
|
|
 |
|
Mogę chyba powiedzieć, że go kocham. Ale kocham go tylko jak coś ulotnego. Jak chwilę. Jak narkotyk. Narkotyk, od którego się jeszcze nie uzależniłam.
|
|
|
|