 |
|
` i należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania .
|
|
 |
|
` nie ma sensu wpatrywać się w telefon, on i tak nie zadzwoni.. bo i po co.?
|
|
 |
|
patrzy na mnie z uśmiechem . odczuwam ulgę i jestem tak szczęśliwa, że ufam mu bez zastanowienia . całkowicie .
|
|
 |
|
i nagle pragnę, aby ta chwila trwała wiecznie, a czas stanął w miejscu, żeby wszyscy mogli nas zobaczyć i zrozumieć, że czuję się o wiele lepiej, będąc częścią "nas", niż kiedy jestem nikim więcej jak tylko sobą .
|
|
 |
|
kiedy jesteś dzieckiem, zawsze możesz wbiec do domu, a tam czekająca mama Cię utuli, da ciasteczko i świat od razu wraca na swoje miejsce . po czym nagle stajesz się dorosła i nie ma już gdzie się schronić, co należy przyjmować ze stoickim spokojem, zupełnie jakby nie miało to żadnego znaczenia . i bardzo szybko zaczyna Cię dręczyć poczucie winy, że marzysz o kimś, z kim mógłbyś się bawić . i pragniesz tego z każdym dniem mocniej.. a im bardziej pragniesz, tym bardziej się to wydaje nieosiągalne .
|
|
 |
|
czasami myślę sobie, że dorosłość to najtrudniejsza rzecz pod słońcem . żaden egzamin nie może się z nią równać, tym bardziej że nie ma przygotowujących do niej kursów ani szkoleń . nie wiemy, że pewnego pięknego dnia, mniej więcej w okolicach dwudziestki, nagle będziemy musieli zacząć zachowywać się inaczej . być kimś innym . dojrzałym . dorosłym, z wszystkimi jego obowiązkami, jak rachunki do zapłacenia, hipoteka i decyzje podejmowane bez zbędnych ceregieli .
|
|
 |
|
status dziewczyny na stałe to znacznie bardziej stresujące zajęcie, niż pamiętałam . jest takie czasochłonne . nieustannie żyję teraz w stanie "na wypadek, gdyby"..
|
|
 |
|
tyle czasu czekałam na właściwego faceta, że straciłam poczucie rzeczywistości . myślałam, że kiedy moje pragnienie miłości w końcu łaskawie się zmaterializuje, wszystko ułoży się automatycznie . miłość . małżeństwo . dzieci . żadnych problemów..
|
|
 |
|
dzisiaj zaczynam wszystko od nowa . koniec z rozczulaniem się i mazgajeniem.. zostałam tylko ja . spokojna . wyciszona . mądra . dzisiaj odzyskałam tę swoją część, w której dotąd niepodzielnie panował ON . od tej chwili będzie ona wypełniona wyłącznie myślami o mnie samej . o mnie . O MNIE.!
|
|
 |
|
` mężczyźni.! fuj.! okropna z nich banda neandertalczyków . w ewolucji nie posunęli się ani o krok . potrafią myśleć tylko o swoich fiutach i o swoich ego, co zresztą jest jednym i tym samym .
|
|
 |
|
"chcesz, żeby wrócił.?"; przyciskam dłonie do skroni.. jak mogę na to pytanie odpowiedzieć.? ponieważ moje serce krzyczy TAK . pewnie, że chcę, aby wrócił . od tamtej chwili przeszłam wszystkie stadia emocjonalne od niepohamowanej wściekłości, poprzez oburzenie, aż do totalnej depresji.. nie zmienia to jednak faktu, że za nim tęsknię . i kocham go..
|
|
 |
|
` i mimo iż zranił mnie bardziej, niż sama przypuszczam, myśl, że on cierpi, unieszczęśliwia mnie jeszcze bardziej..
|
|
|
|