 |
|
Jego serce biło lekko, a jej biło jakby miało zaraz złamać żebro.
|
|
 |
|
kiedyś się odważę,
zobaczysz.
|
|
 |
|
to uczucie nie mieści mi się już pod skórą
|
|
 |
|
- widzimy się dzisiaj?
- mam sprawy do załatwienia.
(...)
- co robisz?
- a co, już spotkałeś się z kim chciałeś?
- nie. spotkałem się z kim musiałem. teraz dzwonię, bo chcę się zobaczyć z tym, z kim chcę.
|
|
 |
|
dawała mu do zrozumienia, że jego obecność nic nie znaczy. odwrócił się więc na pięcie, i poszedł. tak doszczętnie ją raniąc, w głębi duszy chciała, żeby został, już na zawsze.
|
|
 |
|
pobrudzone błotem ręce,
zielone oczy
|
|
 |
|
nie jestem w stanie przekonać samej siebie,
że bez Ciebie będzie mi lepiej
|
|
 |
|
Może i jest Twój, ale to moje imię wypowiada przez sen.
|
|
 |
|
Czasem po prostu w jednej chwili, ot tak, tracimy wszelką wiarę w siebie. Tracimy wiarę w to, że cokolwiek może się nam udać. Właśnie czasem tylko ta jedna chwila uświadamia nam, że jesteśmy nikim. Najprawdopodobniej dzieje się to wtedy, gdy jesteśmy już tak blisko uwierzenia w własne siły, postrzeżenia siebie i wszystkiego : "jednak nie jest aż tak źle" i zaakceptowania siebie, takim jakim się jest. A jednak, jedna chwila burzy wszystko. W mgnieniu oka rozsypuje się nasza "piramida", którą wcześniej "pokładaliśmy". I zaczyna się wszystko od nowa. Akceptacja samego siebie nie jest łatwa, dlatego zajmuje to dużo czasu, cennego nam czasu.../zelkowa
|
|
 |
|
To, co poczuła, nie było ani zdziwieniem, ani zdenerwowaniem, ani złością, że zburzył jej się ledwo zbudowany, kruchy spokój ducha. To było coś innego, coś, co się czuje, ale nie ma na to określeń. Nikt tego nie nazwał, bo nikt tego jeszcze nie przeżył.
|
|
 |
|
łatwiej się psuje niż się naprawia. wszystko.
|
|
|
|