 |
|
nauczył mnie jak żyć. prowadził za rękę i dawał wskazówki. onieśmielał uśmiechem i pokazywał że warto walczyć. zawsze dążył do celu, choć nie była to droga łatwa. zgarniał swoje marzenia i zapisywał je gdzieś na którejś skale u samego szczytu. nie, nie był egoistą. był realistą, który szukał we wszystkim namiastki optymizmu.
|
|
 |
|
to było do nieuchwycenia. jak spadający płatek śniegu gdzieś, na któryś centymetr ziemi. nie było to łatwe do zrozumienia. tysiąc pytań, i milion niedomówień, a jednak było piękne. coś co nas połączyło, stworzyło więź. więź nierozrywalną. więź, której nie dało się rozdzielić. wszystkie nitki były idealnie ze sobą połączone. dłonie, oczy i uśmiech. nasz śmiech, i głos, aż w końcu serca. rozgrzewała nas gorąca herbata i gruby koc. było tak jasno i niewinnie jak na zewnątrz. tam śnieg, a tu miłość. zwykłe uczucie, które przerodziło się w coś ponad.
|
|
 |
|
Pierdol system , stwórz własną wizję .
|
|
 |
|
czemu te sny nie sprawdzają się w tej popieprzonej rzeczywistości?
|
|
 |
|
czuję lato, ciepły powiew wiatru, duszące powietrze, widzę słońce, które powoli zachodzi.. wspomnienia. ile bym dała by powrócić do tych odczuć, do melanży, radości, by poczuć smak jego ust jeszcze raz.
|
|
 |
|
tak bardzo trudno zauważyć gdzie
kończy się życie, a zaczyna się sen.
|
|
 |
|
a w lustrze widzę nas, nie siebie.
|
|
|
|