 |
Wiem, że nie zrobi mi krzywdy. Tonę w objęciu, upajam się zapachem. Zasypiam.
|
|
 |
Przychodzi Norbert, Jego cudownie zimne usta są dla mnie ukojeniem. Kładzie chłodną dłoń na moim policzku delikatnie tak by nie sprawić mi bólu. I nie mam sił krzyczeć na Niego, że znów nie wziął rękawiczek kiedy niesie taką ulgę.
|
|
 |
Tydzień wolnego, żeby te paskudne obrażenia się zagoiły. Mimo wszystko nie wniosłam oskarżenia o pobicie. Pożałowałam Cię. Mam w sobie jeszcze tyle sympatii do Ciebie by Ci współczuć - już zawsze będziesz żył ze świadomością, że uderzyłeś kobietę. Tak się szczyciłeś tym... Teraz już nie masz czym, całe Twoje mniemanie o sobie legło w gruzach. Musisz się przewartościować. Współczuję Ci wiesz? Takie zmiany są bolesne. I nie przepraszaj mnie poraz milionowy, już dawno Ci wybaczyłam. Widziałam Twoje porozcinane dłonie, słyszałam przygłuszony ryk i walenie pięściami w ścianę. Nie rób tego więcej. Nie warto. I choć wiem jak zżerają Cię wyrzuty sumienia i poczucie winy to nie umiem Cię pocieszyć, powiedzieć "spokojnie, zaczynasz sam mieszać w swoich uczuciach... Przemyśl na chłodno, przekalkuluj i przestaw swoje wartości, wtedy będzie ok." Żyj z tym, miej świadomość swojej osobistej porażki. I nigdy ale to nigdy nie zapominaj.
|
|
 |
Boisz się? To zrozumiałe. Nie bój się, że "jutro" może nie nadejść bo taka sytuacja nie nastąpi. To byłoby zbyt proste a wiedz, że los przygotował dla Ciebie jeszcze niejedną porażkę i musisz spełnić ten chory plan zanim zaznasz spokoju. Nie bój się też, że zostaniesz sama - w naturze ludzi jest odchodzenie. Nie bój się popełniać błędów bo to one uczą. Nigdy nie wątp w siebie - Twoja wiara to Twoja siła. Jednak bój się czasu to On zabiera wszystko co jest i będzie dla Ciebie cenne.
|
|
 |
Wiesz co tak na prawdę boli? Nie to, że ludzie odchodzą, to leży w ich naturze lecz to, że nigdy ale to nigdy się nie zmieniają. Krążą dookoła Ciebie ukazując różne oblicza. I nigdy nie wiesz, które jest prawdziwe aż sami Ci go nie pokażą w najmniej odpowiedniej chwili.
|
|
 |
Policzek palił żywym ogniem. Nigdy Ci już na to nie pozwolę. Napisałam do Norberta "przyjedź" a sama osunęłam się po ścianie i pozwoliłam łzom popłynąć. Nie miałam siły przenieść się do pokoju i czekałam przy drzwiach na Norberta. Kiedy się pojawił spojrzał na mój policzek i z furią wypadł z mieszkania.
|
|
 |
Gdzieś między Częstochową a Katowicami zdałam sobie sprawę, że uciekanie nie ma sensu.
|
|
 |
"Chodźmy tam gdzie nie rozpozna nas nikt
Do końca dni, najlepiej od dziś
Teraz Chciałbym tylko uciec mała
Zamknąć nas gdzieś w 4 ścianach
Nie wiem czy już zwariowałem
Co powiedzą ludzie o nas" || kękę - teraz
|
|
 |
"Dobrze, że nie wiesz co u mnie bo pękłoby Ci serce"
|
|
 |
I modlę się żeby ten dzień dobiegł wreszcie końca
|
|
 |
"A mówiłem weź wodoodporny to niee"
|
|
 |
"Przepraszam... Na prawdę nie chciałem tego powiedzieć. Nie wiem co mnie podkusiło, na prawdę tak nie myślę... Byłem taki zły na Ciebie za to, że dopuściłaś kogoś bliżej niż mnie. Tak mi dziwnie się zrobiło bo miałem jeszcze nadzieję... Że dasz mi tą cholerną sznasę... Zawsze mówiłaś, że człowiek zasługuje na drugą sznasę. Nawet nie umiem sobie przypomnieć kiedy ją zaprzepaściłem..." Zrozumienie zawsze przychodzi za późno prawda?
|
|
|
|