 |
|
Mogłabym codziennie, co godzinę, w każdej sekundzie mówić Ci ,że Cię kocham,że jesteś najważniejszy. A wiesz co jest chore, to,że znam osoby, które oddałby by za to wszystko co mają, choć mają niewiele. Ale ja wciąż czekam,aż Ty będziesz tego chciał.
|
|
 |
|
Pamiętasz mnie? Kiedyś podobno znaczyłam dla Ciebie wszystko, nie widzieliśmy się 15 min, a Ty już tęskniłeś. A teraz... teraz kurwa nie tęsknisz? teraz już nic nie znaczę?
|
|
 |
|
Jesteś osobą, której nigdy nie powinnam pokochać, nie dlatego,że nie zasługujesz, dlatego,że nie jesteś odpowiednią dla mnie osobą, po prostu jesteś pomyłką, ale czasu nie cofnę, muszę sobie z tym poradzić.
|
|
 |
|
Byłam na Ciebie zła,że nie pozwoliłeś mi zaczekać,że nie pozwoliłeś mi zobaczyć, czy to on... ale jak emocje opadły zrozumiałam,że nie było mi to potrzebne, jego widok tylko mnie boli.
|
|
 |
|
biurko zasypane papierami a ty wypełniając po kolei każdy z nich rozumiesz, że od tego jednego podpisu może zależeć tak wiele. jeden cholerny podpis i trafia cię to, czego od dawna się bałeś - p e ł n o l e t n o ś ć - od której nie ma już odwrotu i całe życie leży już tylko i wyłącznei w twoich dłoniach. pełnoletność. osiemnaście lat od urodzenia i względem prawa jesteś świadom swoich czynów a względem ducha? czy rozumiesz to, że od dnia w którym dostaniesz w dłoń właściwy dowód sam o wszystkim decydujesz? nie mama, tata czy brat lecz TY sam. zostajesz wystawiony na próbę czy aby ''świat dorosłych'' cię nie przytłoczy i czy przezwyciężysz swój strach. twoje życie leży w twoich rękach.. / maniia
|
|
 |
|
szesnaście minut po północy. słuchawkami rządzi Diox, w głowie Ty, a na pulpicie nasze fotografie. kolejną noc dławię się słonymi łzami, zastanawiając się, gdzie jesteś i czy na pewno smacznie śpisz. wyobrażam sobie, że siedzisz obok i delikatnie głaszczesz moją dłoń opuszkami palców, delikatnymi tak samo jak najprawdziwszy jedwab. najchętniej zadzwoniłabym do Ciebie i wykrzyczała jak bardzo tęsknię, ale zniszczyłoby to naszą całą relację. jestem w tunelu, w którym nie ma światła. boję się iść w przód, ale nie mogę się cofnąć. czuję się taka samotna i zagubiona jak dziecko w sklepie z zabawkami. pragnę być obok, patrzeć w Twoje czekoladowe tęczówki kryjące w sobie miliony iskierek świadczących o nieposkromionej duszy i rozkoszować się miękkością Twoich ust. powiedz, dlaczego w relacjach z Tobą nie można mieć pewności?
|
|
 |
|
Czasami trzeba dać kolejną szansę, każdy na nią zasługuje, nawet jeśli dostał ich już bardzo dużo, jeśli zawiódł i bardzo zranił, czasami trzeba zaryzykować i dać kolejną szansę. ; *
|
|
 |
|
-jak Ci się żyje beze mnie? - tak samo jak z Tobą, różnicy praktycznie nie ma .
|
|
 |
|
pozorna miłość, pozorna tęsknota, pozorna samotność... zakochałam się w Tym. < 3
|
|
 |
|
Dziwne, jak 5-cio letnią znajomość można od tak przekreślić, a jeszcze dziwniejsze jest,że przekreśliłeś to tylko dlatego,że byłam z Tobą szczera, to przyjaźń, mamy budować na kłamstwie . ? Szkoda tylko,że straciłam tak fajną osobę, no na prawdę przykro mi ,że tak to się potoczyło. ; (
|
|
 |
|
próbowałeś wymazać siebie z mojej pamięci, skrupulatnie wbijając mi w serce miliardy szpilek oraz umawiając się z przypadkowymi pannami by wzbudzić we mnie rozgoryczenie. mimo wszystko nadal trwałam. wciągałeś najgorsze ścierwo i jarałeś blanty kilogramami. opowiadałeś mi o tym jak najlepszej przyjaciółce, ale doskonale wiem, że nie raz liczyłeś na strzała prosto w twarz. ku Twojemu zdziwieniu nadal byłam, kiedy płakałeś i dzwoniłeś do mnie o trzeciej nad ranem, że tak bardzo pragniesz się przytulić, kiedy prosiłeś mnie o hajs na sztukę. zawsze. potrafiłam rzucić wszystko i przyjść tylko po to by spędzić z Tobą kilkanaście minut i zobaczyć jak się uśmiechasz. uwierzyłeś, że naprawdę kocham Ciebie z całego serca, bezwarunkowo, z każdą wadą i zaletą, za nic.
|
|
 |
|
zdenerwowanie sięga zenitu. wychodzisz trzaskając drzwiami, bierzesz rower i jedziesz prosto przed siebie. uspokajasz się, wraca normalny rytm funkcjonowania twojego ducha. dojeżdżasz nad jezioro, siadasz, rozmyślasz. po dłuższej chwili zauważasz rodziców którzy postanowili po kłótni zrobić to samo - wsiąść na rower i pojechać. dojeżdżają w to samo miejsce. wraca normalna atmosfera, jakby nie było żadnej sprzeczki przed godziną. wsiadacie znów na rowery, czujesz jak kolano ci wysiada ale nie poddasz się, nie w połowie trasy. jedziesz nie zwracając uwagi na ból. dojeżdżasz do domu i widzisz przejechane 15 km. widzisz i czujesz. zsiadasz z roweru i nie masz oparcia w lewej nodze. ból jest tu nieistotny, mało ważny dla ciebie. liczy się fakt, że rodzina umacnia się na każdej kłótni. / maniia
|
|
|
|