 |
|
Uśmiech - taki niewinny, a potrafi zabić wszystkie problemy.
|
|
 |
|
Wypiję frugo z wódką, by połączyć słodki smak dzieciństwa z gorzkim smakiem życia .
|
|
 |
|
Dwóch za dwieście, ruch na mieście, ciemne przejście na śródmieście, a na wjeździe rano jeszcze obrys kredy.
|
|
 |
|
Tu w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie ślepy malarz ciągnie kreskę, jakby pędzlem na obrazie. Póki na sztaludze płótna jego twarz ma wiele imion nie mam złudzeń, że od jutra, rzeka musi dalej płynąć.
|
|
 |
|
Podziurawiona architektura, jak z bajki która uśpiła czujność jak Barbituran, czarny okular, przy tej latarni akurat, skończyć może nawet niezniszczalny o kulach.
|
|
 |
|
I wiesz co? Mimo wszystko byłeś najlepszym błędem mojego życia.
|
|
 |
|
nie mam już nic bo nie mam ciebie.
|
|
 |
|
wiedz, że tak mi Ciebie strasznie brakuję, że już nie wiem jak to ubrać w słowa
|
|
 |
|
nie uśmiecha mi się za bardzo funkcjonowanie bez ciebie.
|
|
 |
|
Nie daj satysfakcji ludziom, którzy wciąż mają Cię za nic.
|
|
 |
|
Setki mieszkań, non stop wierzę w cud tu, zdolni do buntu, patrz, mają za głupców nas czy to ten
ustrój dla podgatunków, raj? nie mi oceniać, wolę rap, to do wolności skrót mój, stopa, clap.
|
|
 |
|
azyl znaczy luz, bity, rap, jeśli nie wiedziałeś, zdmuchnij kurz z płyty, brat.
|
|
|
|