 |
|
Sram na wszystkich, którzy mówią, że hip-hop to kpina
|
|
 |
|
Wzruszyłabym się, ale szkoda tuszu.
|
|
 |
|
- wyrzuć to, nie będę się powtarzał. - mruknął z gniewem, wiercąc mnie spojrzeniem na wylot. czekał, a ja jedynie zaśmiałam Mu się w twarz. - chcę nabyć tego cholernego raka płuc. chcę, choć ten jeden raz, być taka jak reszta, nie wyróżniać się. na coś trzeba umrzeć, nie? a ja bardzo, bardzo nie chcę, żeby po mojej śmierci wspominali: "ta, która umarła z miłości", bo dla mnie to raczej: "umarła przez Ciebie". - zaciągnęłam się podczas, kiedy mruknął coś o tym, że bredzę. - nie mogą kojarzyć mnie z Tobą. niech kojarzą mnie z tym rakiem, z fajkami i zdemoralizowaniem, bluzgami i wyparzonym językiem. byle nie z Tobą. nie z człowiekiem przez którego nie warto, wręcz nie wolno umierać, a który zrobił wszystko, by nie było najmniejszego sensu, aby żyć. skutecznie.
|
|
 |
|
Wybucham płaczem, pochłania mnie lawina łez.
|
|
 |
|
byliśmy ze sobą tak długo, tak się kochaliśmy, było nam razem dobrze. lecz się zjebało, kocham cię. zrozum to w końcu, już nigdy więcej cię nie skrzywdzę. / zakochany.
|
|
 |
|
Wierny, miły, kochający chłopak... Ale ona i tak wolała skurwysyna bez uczuć, bo dla niej był ideałem / jestembeznicku
|
|
 |
|
spóźniałam się, myliłam słowa w swoich kwestiach, opuszczałam próby, wybuchałam śmiechem w środku generalnej próby. wywalili mnie; zwyczajnie biorąc za ramiona wyprowadzili na zewnątrz. gdy mój los, jakby przesądzony, wtedy, pod gmachem teatru, wygasał - wybiegł z budynku. księżyc błyszczał w Jego oczach, kiedy cieszył się, jak dziecko szepcząc, iż w końcu Jego słowa odnalazły sens. - bez Ciebie każda moja rola umiera, nie może istnieć, gnije. jak zatem mam żyć bez Ciebie? jak oddychać...?
|
|
 |
|
chciałabym się położyć spać i przespać te złe chwile, a obudzić wtedy gdy będzie w końcu dobrze ! / jestembeznicku
|
|
 |
|
A ja wiem, że możemy wygrać,
Bo my mamy moc i pokonamy zło.
|
|
|
|