 |
|
ciekawe, czy od wakacji pomyślałeś o mnie chociaż raz.
|
|
 |
|
przecież nic nie dzieje się bez przyczyn.
|
|
 |
|
chciałabym kiedyś być w stanie stanąć przed lustrem, spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: nie żałuję niczego.
|
|
 |
|
powoli się wszystko układa. będzie kurwa dobrze, kiedyś musi
|
|
 |
|
Małolata? Jak ci mało lata to se rozdyndaj.
|
|
 |
|
Ty w swoim DNA nosisz jakiś skurwiały gen.
|
|
 |
|
pewność, że nigdy nie będziemy sami. że nie opuścimy mieszkania z torbą na ramieniu trzaskając drzwiami. nie pójdziemy przed siebie, bo zwyczajnie będzie zależało nam zbyt mocno. utkniemy w zamknięciu, którym będzie ta boska przyjaźń, zobowiązująca za każdym razem do pozostania i pilnowania mimo wszystko tyłka tej drugiej osoby.
|
|
 |
|
chciałam Go w tych startych jeansach z plamką po farbie na wysokości kolana, szlugiem między palcami, w szerokiej bluzie, z boskim uśmiechem, szczerzącego się, jak wariat.
|
|
 |
|
moje życie, moje wybory, moje błędy - nie twój interes.
|
|
 |
|
nie znoszę jesieni, bo kiedy tylko założę coś cieńszego od razu napierdala mnie gardło, jest zimno, ciągle marzną mi palce, niekiedy nieruchomiejąc do tego stopnia, że stają się najzupełniej bezużyteczne. nie znoszę jesieni, bo to główny natłok sprawdzianów, prac klasowych i innych w ten deseń. nie znoszę, bo to jesienią się pojawił, jesienią mnie w sobie rozkochał, jesienią oddałam Mu serce, jesienią odszedł.
|
|
 |
|
w tej niespełna minucie przelał mi do świadomości zasady na kolejne zagranie w tej grze. wypuszczając chmarę ciepłego oddechu na płatek mojego ucha zapowiedział, że nie potrzebuje szczęścia, a chce po prostu żyć, z czym beze mnie nie da rady.
|
|
|
|