 |
|
I gdy lekarze powiedzieli że ma się pożegnać z bliskimi, że zostały jej ostatnie dni życia, On wyszedł. Zostawił ją samą, późny wieczorem gdy leżała tak w łóżku, załamana swoim losem, do sali wbiegł On. Ona nie chciało Go widzieć, a On milcząc kląknął przy jej łóżku i wyszepnał ' wyjdziesz za mnie' . Ona szczęśliwa, tak bardzo tego chciała. Wybiegli trzymając się za ręce ze szpitala. Najbliżsi już czekali, po chwili ' tak' oby dwoje powiedziali. On zabrał ją w miejsce, które tak bardzo chciała zobaczyć. Na szczycie góry, w letnim domku, ostatni raz powiedziała ' Umieram szczęśliwa'. On szlocha, i ciągle woła ' Kocham Cię' po chwili On też kona.
|
|
 |
|
Nauczyli nas regułek i dat,
Nawbijali nam mądrości do łba,
Powtarzali, co nam wolno, co nie,
Przekonali, co jest dobre, co złe.
Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
Wyznaczyli czas na pracę i sen.
Nie zostało pominięte już nic,
Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
|
|
 |
|
Ja wiem, że czasem lepiej zostać tak wewnątrz siebie, zamkniętym. Bo wystarczy jedno spojrzenie, żeby się rozkleić, wystarczy, że ktoś wyciągnie dłoń, by człowiek nagle poczuł, jaki jest kruchy, bezbronny, by wszystko się zawaliło jak piramida z zapałek
|
|
 |
|
Stojąc w deszczu, zrozumiałam, że wszystko przeminie jak on. Niektóre krople trafią we mnie. Czy są to te szczęśliwe czy pechowe krople. Nie przeżyję wszystkiego, ale poznam to co ból i radość. Niektórych kropel nie poczuję, a niektóre mogą stać się bardzo odczuwalne. Ty zaliczasz się do tych drugich./anotherme
|
|
 |
|
' to jest moje zdanie' powiedział po dłuższej rozmowie - ' twoje zdanie jest najważniejsze' szepnęłam ' Twoje też' zaprzeczył ' nie prawda, nawet jeśli bym chciała nie mogłabym zatrzymać mężczyzny który nic do mnie nie czuje tak jak ja do niego' rzekłam odwracając się, ruszyłam w stronę nadjeżdżającego autobusu
|
|
 |
|
Ludziska mam kare ! ... NIe będzie mnie przez długi długi czas ! ;* Do usłyszenia ! :)
|
|
 |
|
Ale znów jesteśmy gdzieś indziej na starcie
I chyba znów przez to rozmijamy się całkiem.
|
|
 |
|
Jestem wrakiem człowieka. Powoli rozkładam się na malusieńkie kawałki, których nie będzie można skleić. Wyję z bólu, jaki daje mi marna egzystencja. Codziennie rano wychodzę z domu. Płacz stał się rutyną. Zaciskam pięści i staram się obdarowywać napotkane mi osoby uśmiechem, który od dawna nie jest szczery. Zgubiłam się w natłoku myśli i zbędnych obowiązków. Nie chcę jeść. Nie chcę spać. Nie chcę oddychać. Miłość schowałam w głębi rozpadającego się serca. Rzygam uczuciami. Chyba umieram./waniilia
|
|
 |
|
Oczy zjarane źrenice powiększone powieki zmęczone, impreza wciąż trwa popijam alkoholem jointa bo drażni mnie w gardle nie wiem w jakim jestem stanie, ale świat się kręci w wannie czekam tylko na zgon bo po to tu jestem cześć.
|
|
 |
|
[1]Wracasz do domu po męczącym i długim dniu w szkole. Rano siedziałaś na dywaniku u dyrka bo zapomniałaś indentyfikatora bez którego nie wpuszczą Cię do szkoły, dostałaś trzy baty, jedną uwagę, musiałaś wyjaśniać z nauczycielami nieobecności które wpisali Ci bo nie odezwałaś się kiedy wyczytali Twoje imie i nazwisko, podpadłaś wiedźmie od chemii i jakiejś lasce na którą przypadkowo wpadłaś, wracając do domu zaczęło lać,
|
|
 |
|
[2] więc przyszłaś cała mokra, rzuciłaś w kąt swoje ulubione a teraz już całkiem przemoczone trampki, założyłaś Jego bluzę i legginsy, włosy upięłaś w koka i zamknęłaś sie w swoim pokoju. Teraz leżysz, analizujesz każdy swój dzisiejszy ruch i pierwsza łza upada na bluzę przesiąkniętą zapachem papierosów. Ktoś powiedziałby, że to zwykły pech, po prostu dzisiejszy dzień nie był tym Twoim. Prawda jest nieco inna. Umierasz z tęsknoty. A to był Twój pierwszy dzień bez Niego. Bez Jego ramion, ust, głosu, zapachu i bez Jego miłości. Płaczesz bo kochasz dupka, któremu się znudziłaś.
|
|
 |
|
Dokładnie 2 lata minęły od Twojego odejścia. Na zawsze będziesz w moim sercu. Boże daj mi siłę aby w końcu odważyć się i iść na jego grób. Daj mi siłę spojrzeć się w jego zdjęcia. Daj mi siłę by dalej walczyć ! Kocham Cię braciszku ;*
|
|
|
|