 |
Zabrakło mi kogoś, ale dobrze mi wśród nowych twarzy.
|
|
 |
Najbardziej satysfakcjonujące uczucie, gdy po latach staniesz przed osobą, którą wcześniej chciałeś mieć, jednak dziś nawet o tym nie marzysz.
|
|
 |
Codziennie to samo. Wmawiam sobie, że On mnie niby nie interesuje, że niby niepotrzebnie przez Niego psuje sobie tylko nastrój, że niby niepotrzebnie wyniszczam się od środka tymi tęsknotami, płaczem i powracaniem do przeszłości, że niby niepotrzebnie marnuje swój cenny czas, że niby pora się już wreszcie wziąć w garść, że niby się zmieniam, że niby jest dobrze, że niby nowym powietrzem i podejściem do życia oddycham, że niby w to sama już zaczynam naprawdę wierzyć, że niby jestem obojętna, że niby nie o Nim nie pamiętam, że niby nie czuje, że niby nie wymiękam. Te całe niby trwa zazwyczaj jeden dzień, potem znów nie ogarniam, znów wracam do stałej rutyny, znów od nowa użalam się nad sobą, znów jest tak jak było i nic się nie zmieniło. Chuj, nie parodia. [chocolatenuaar]
|
|
 |
Na myśl o Nim nadal jeszcze z oczu spływają ciepłe łzy. [chocolatenuaar]
|
|
 |
Już koniec z ślepymi obietnicami czy na "mały paluszek". Koniec mierzenia ławek i pisania po ćwiczeniach, zeszytach. Koniec z tymi lekcjami, na których potrafiłam się wpatrywać bez przerwy. Koniec z uśmiechami z jednego początku klasy na sam koniec. Koniec z głupimi żartami i z zabawnymi scenami zazdrości. Koniec z sąsiadkami, Twoimi kumplami, plasticzkami z klasy i nie tylko. Koniec mieszania mi głowie i wracania "do Ciebie". Już wiem, że mnie nie skrzywdzisz, bo nigdy nie zgodzę się na żadne "nasze" powroty. Nie ma już nas i już nie będzie.
|
|
 |
Nigdy już nie usiądziemy w jednej ławce, w jednym rzędzie, w jednym pomieszczeniu. Nigdy nie będę miała okazji patrzeć się Tobie prosto w oczy czy na Twoje włosy, nabijać się z odblasków na stopach. Nigdy w klasie nie usłyszę wywoływanego Twojego imienia i nazwiska. Ten rozdział nie ja zamknęłam do końca, tylko ten czas, który teraz nadszedł.
|
|
 |
Dokładnie 365 dni temu była identyczna pogoda. Pamiętna środa, deszcz, który zalał ulice, okna zasłonięte roletami, niezrobione łóżko, laptop jak zwykle odpalony, Kings of Leon wydobywał się z małych głośniczków i nieogarnięta ja na środku nieogarniętego pokoju. Tamtego dnia marzyłam o 1 września. Chciałam powrotu do szarej rzeczywistości, czyli migające, czarne okienko z Twoim imieniem w prawym, dolnym rogu ekranu. Może nie tęskniłam za Tobą jak na początku, ale moja radość była ogromna. Umawianie się na wspólne siedzenie, szukanie sprawdzianów, robienie czy szukanie zadań. Minął rok. Zmiany są ogromne. Nie czekam na Ciebie, nie tęsknię za Tobą, a świadomość, że nie będę musiała oglądać Twojej mordy od poniedziałku do piątku cieszy mnie, jak nowa zabawka. Nigdy więcej nie dam się tak omotać, nigdy już nie będę tak naiwna.
|
|
 |
Codziennie z błagalnym wzrokiem patrze na ekran fona lub gadu z nadzieją, że każda otrzymana wiadomość może być od Ciebie. [chocolatenuaar]
|
|
 |
Kusi mnie by się do Niego odezwać. Napisać, zadzwonić, cokolwiek. Zrobić coś, żeby jak najszybciej się z Nim zobaczyć. Oczywiście, że tego pewnie nie zrobie. [chocolatenuaar]
|
|
 |
Zamiast motylków w brzuchu, mam pustke. Zamiast uśmiechu na twarzy, gości smutek. Zamiast poczucia szczęścia, czuje ból. Zamiast zarażania optymizmem, odrażam pesymizmem. Zamiast spokojnego wydechu, powoli trace tlen. Zamiast wewnętrznego ciepła, odczuwam wieczne zimno. Zamiast pięknych chwil, wspominam przykre wspomnienia. Zamiast wiary i nadziei, mam ciągłe zwątpienia. Zamiast odwzajemnianych uczuć, dostaje sygnały odrzucenia. Zamiast oddychać na tym świecie, chciałam wiele razy odejść. Zamiast zmiany podejścia do życia, katuje się myślami. Zamiast otworzyć się na ludzi, zamykam się w sobie. Zamiast być szczęśliwa, żyje nieszczęściem. Zamiast sobie pomóc, ranie siebie bardziej. Zamiast przyjąć pomocną dłoń, odpycham wszystkich. Zamiast bycia potrzebną, zostałam niechciana. Zamiast posiadania tej drugiej osoby, jestem wiecznie sama. [chocolatenuaar]
|
|
 |
Funkcjonuję. To dobre słowo na obecny stan rzeczy. Chodzę, mówię, oddycham, czasami nawet się uśmiechnę.
|
|
 |
Coś we mnie pękło, umarło, zmieniło. [chocolatenuaar]
|
|
|
|