 |
|
Szuka mnie fiskus, dla gamoni ja jak anonim.
|
|
 |
|
To zapach przekrętu, albo pachnie jej Jimmy Choo.
|
|
 |
|
Na podłodze leżą ciuchy damskie, muszę ją ocucić blantem, nie oprawiam stówy w ramkę, ja wydaję póki hajs jest, mam już level ósmy w chamstwie, myśli jak te fusy w kawie, drogi są na skróty zawsze, kminie potem ruchy, najpierw jakie tego skutki - marne.
|
|
 |
|
Teraz albo nigdy, bo jeśli się będę zastanawiać dłużej to stchórzę.
|
|
 |
|
Kilka osób trzymam w sercu, zawsze.
|
|
 |
|
Przykre, lecz zwykle jest zbyt późno już, trudno, zapijam wstyd wódką, jak zawsze.
|
|
 |
|
Było straconych dni dużo, ludziom, których kocham lecą łzy długo... przeze mnie.
|
|
 |
|
Widzę plusy, minusy, ryzyko, okazje, szanse.
|
|
 |
|
Sam już nie wiem, co jest lepsze i co bardziej jara mnie.
|
|
 |
|
Tylko prawdę przemawiam, to się nie przeterminuje, bo nie jest produktem.
|
|
 |
|
Powiedz mi, co masz w sobie? jak wiele widzisz? jakie masz perspektywy? spokojnie, nic na niby.
|
|
 |
|
Przekrwione oczy, znów brakuje mi tej kofeiny.
|
|
|
|