  |
|
czasem, gdy serce ogarnia bezdenna niepewność i przerażenie - wystarczy tylko Twoja obecność.
|
|
  |
|
widzisz, kiedy ktoś zajdzie bardzo wysoko, przestaje się bać, że cokolwiek straci. a później niezauważalnie stacza się schodek po schodku, aż w końcu otwiera oczy i myśli 'gdzie ja miałem głowę'. zupełnie inaczej jest z tymi, którzy są na dnie. dla nich każdy schodek wyżej, to wielkie szczęście, za które co dzień dziękują Bogu.
|
|
  |
|
przy Tobie w gorącą noc, choć termometry są na minusie.
|
|
  |
|
jeśli myślisz o mnie za dnia, ja pomyśle o Tobie na noc.
|
|
  |
|
jeśli zapomnisz się starać, ja zapomnę, że kiedykolwiek byłeś.
|
|
  |
|
jeśli w ogóle zdołasz przyspieszyć mój puls, przyjedź.
|
|
  |
|
zaśnij dziś z myślą, że kto inny słucha bicia mojego serca.
|
|
  |
|
za dużo myślę o nim przed snem i za dużo analizuję, zdecydowanie przewraca mi się od tego w głowie.
|
|
 |
|
Kiedy Cię poznałam nie wiedziałam, jak moje życie się zmieni. Nie miałam pojęcia, że stoczę się na samo dno, z którego nie będę w stanie się wybić. Czułam, jak to wszystko jedynie rozrywało moją duszę, moje serce było rozszarpane na małe kawałeczki. Zamiast łez była krew. Powodowałeś rozstrój moich nerwów. Niszczyłeś moje zdrowie, a ciało doprowadzałeś do obłędu. Wbijałeś nóż w serce, brzuch, plecy.. Jak tylko się dało i kiedy to było możliwe niszczyłeś mnie. Może sprawiało Ci to radość, a może byłeś takim egoistycznym dupkiem, że cieszyłeś się, jak ktoś cierpi przez Ciebie? Mój oddech z dnia na dzień był coraz słabszy. Upadałam, umierałam... Sięgnęłam dna. Nie wiedziałam, jak się podnieść, a Ty zamiast mi pomóc, to jeszcze bardziej skopałeś moje ciało. Co z tego miałeś? No powiedz mi do cholery, co Ci to dało?
|
|
 |
|
jeżeli nigdy nie spróbujesz czekolady, w życiu nie najdzie Cię na nią ochota. jeżeli nigdy nie będziesz dla niego ważna, Twoje serce nie zdechnie jak mucha na parapecie, kiedy nagle przestaniesz być.
|
|
|
|