 |
|
w moim sercu styczniowy chłód, palę z ziemi papierosy. bo dla Ciebie utonę w betonie
|
|
 |
|
to nie czas na lody. pod twoim domem sterczę jak pies, niezadowolony.
|
|
 |
|
z tobą i pod prąd, znajdę się gdzieś daleko stąd, nie puszczajmy teraz rąk
|
|
 |
|
jest nas dwóch, moje ciało i mój duch i obaj myślimy że wszystko zmienimy
|
|
 |
|
kim jestem, gdy mnie zdołasz rozszyfrować, podaj hasło, bym się w sobie zalogował
|
|
 |
|
mieszkam w sobie, ale razem nam za ciasno
|
|
 |
|
życie to nie cyfry ani daty, miś, szkoła sex praca ślub renta kwiaty
|
|
 |
|
rzuciłem się wreszcie i spadłem sam w siebie gdzieś na sam dół gardła, by wyrzygać wreszcie słów słodkich słone morze
|
|
 |
|
przez całe życie uparcie milczysz a przed końcem będziesz krzyczał, chciałoby się zacząć jeszcze raz
|
|
 |
|
śniłem dziś o tobie i o tym, że boje się życia
|
|
 |
|
zasmuciłem swoje szczęścia. i może wygrałem wiele bitew, i może zabliźniło się wiele ran ale wciąż walcze z przeszłością. codziennie przegrywam
|
|
|
|