 |
|
spraw, że przestanę oddychać z przymusu. spraw, że moje serce przestanie wybijać ten przerażająco obojętny rytm. spraw, że każdy kolejny haust powietrza będę brać z myślą o tobie. spraw, że moje serce razem z twoim stworzy najlepszy, najpiękniejszy bit na świecie. /happylove
|
|
 |
|
czasem boję się twoich myśli, twoich słów, twoich czynów, gestów. boję się, że nie wystarczę. boję się, bo jestem nikim. boję się, bo nie jestem kimś kto jest twoim oddechem. - gdybym nim była nigdy bym nie pozwoliła sercu, wspomnieniom, twojej przeszłości wyrządzać ci jakiejkolwiek krzywdy. walczyłabym o każde uderzenie tej kruszyny w twojej piersi, o każdy uśmiech na twojej twarzy - o ciebie. /happylove
|
|
 |
|
chodź. schowajmy się we własnych cieniach. w tych wizerunkach fałszywych, błędnych. w tych stworzonych przez innych. chodź. będąc sami możemy być kim tylko chcemy.. możemy zdjąć wszystkie rany, zrzucić z siebie wszystkie ciężkie prawdy, które dźwigamy jak bieliznę w drugi kąt pokoju. chodź, podaj mi rękę. możemy być Chuckiem i Blair lub po prostu sobą. możemy krzyżować swoje pokręcone charaktery i łączyć serca w jedno. no chodź, nie mam zamiaru czekać ani sekundy dłużej. /happylove
|
|
 |
|
Nie chcę sobie nawet wyobrażać co teraz robisz, kto siedzi obok Ciebie, kogo dłoń ściskasz, jakie masz oczy i co masz w głowie, a właściwie kogo, nie chcę nawet myśleć o tym, co mógłbyś mówić jej, gdybyście zostali sami, wiem, że Twoje uczucie powróciło, kochasz ją, zawsze kochałeś, ona Ciebie niekoniecznie, nie z taką siłą, ale Tobie przeszkadzało to tylko przez parę chwil, i wtedy pojawiałeś się w moim życiu, byłeś ze mną. Krótkie momenty, które wywoływały dreszcze, sprowadziły na mnie miłość, uczucie, którego nie oczekiwałam, kurwa, tak bardzo jej żałuję, tak bardzo chciałabym by nigdy nie przychodziła, nie ta do Ciebie, nie tak mocna i bezwarunkowa, nie w takim wieku i nie do tego człowieka, nie do Niego... / nieracjonalnie
|
|
 |
|
Płaczę. Płaczę, bo mnie zranił, bo porysował serce, bo go nie ma./esperer
|
|
 |
|
A najgorzej jest, jak zdasz sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, że gdyby między wami miało coś być, to byłoby już dawno. Kiedy zrozumiesz, że to co się dookoła dzieje wcale nie zmierza ku spełnieniu twoich marzeń/jachcenajamaice
|
|
 |
|
Spróbuj mnie rozgryźć, co teraz robię? Mimowolnie i natrętnie oczekuję znaku, pieprzonego punkciku, który zabłyśnie, powie mi cokolwiek, który przerwie ciszę, milczenie, który otworzy nam usta i doda odwagi, musimy to wyjaśnić, w przeciwnym razie zwariuję, odpuszczę i pozbędę się wszystkiego, zniszczę każdą nawet najmniejszą rzecz, odwrócę się od wszystkich, codziennie widzę, jak wielki ból sprawia im mój obecny stan, przerwę to. A Ty bądź z nią, niekoniecznie tak wiernie, jak kiedyś, niekoniecznie tak blisko, jak przy mnie, wiem, już nie potrafisz. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
miłością podbijamy kosmos
|
|
 |
|
To co wspólne dzielą na dwoje w tę noc...
|
|
 |
|
Nic nas już chyba nie łączy, mówi on
I po chwili płaczą oboje, lecz w głębi serca płaczą ze szczęścia
|
|
 |
|
I jak to być mogło, że ona i on osobno przez tyle lat
Żyli nie wiedząc o swoim istnieniu
No jak, jak to się mogło stać
|
|
|
|