 |
|
To nie jest tak, że sobie nie radzę. Że widywanie Ciebie i świadomość, że nie mogę Cię mieć, każdego dnia powoli mnie zabija. To nie tak, że przez Ciebie zapomniałam jak żyć. Że już się nie uśmiecham i nie przesypiam nocy. To nie tak, że się starałam i nie wyszło. Że sobie coś ubzdurałam albo moja wyobraźnia za bardzo podziałała. Nie jesteś moim urojeniem. Istniejesz. Siedzisz obok i się uśmiechasz. Mówisz coś do mnie, ale ja skupiam się na Twoich oczach. Jesteśmy tak blisko siebie, a pomiędzy nami wyrasta niewidzialna granica. Bariera, której nie mogę przełamać, choć tak bardzo bym chciała. Pragnę przestać myśleć o Tobie, jak o czymś czego nie mogę mieć. Pomożesz? [ yezoo ]
|
|
 |
|
I cieszyłam się jak dziecko,
kiedy podarowałeś mi swoją
ulubioną bluzę. Kiedy pozwoliłeś
abym wytarła w jej rękaw swoje
łzy wymieszane z czarnym tuszem
do rzęs i otuliłeś nią moje ramiona.
Kiedy to Twój toksyczny
zapach obalał moje ciało,
a ja czułam się jak w niebie.
Kiedy nawet gdy cię nie widziałam,
jakaś namiastka Twojej osoby
obejmowała mnie w pół i wpajała
nieopisaną radość i wewnętrze
ciepło, którego nikt, ani nic
nie było mi w stanie odebrać.
Zmieszaliśmy nasze wyobraźnie
i marzenia, a ja dosypałam do
nich szczyptę abstrakcji,
tak właśnie powstała nasza miłość,
a jej narodziny uważam za
najcudowniejszy dzień mojego życia.
|
|
 |
|
zdaję sobie sprawę z ciężkości
mojego charakteru.
wiem, jak trudnym człowiekiem
jestem. potrafię kochać,
bez opamiętania, ale też
ranić najczulej. ponoć od
zawsze byłam bezczelna i pyskata -
ja jednak ujmuję to w postaci
słowa ' szczerość'.
walczę o swoje,
i nie daję sobie tego odebrać.
mszczę się tylko wtedy,
gdy ktoś zrani mnie tak bardzo,
że trudno mi się podnieść.
kochałam w życiu tak mocno,
że ledwie mogłam oddychać.
nienawidziłam do takie stopnia,
że byłam gotowa zabić.
bywam egoistką, cholernie
podłą egoistką - ale od czasu
do czasu ukazuje się we mnie
dobra dusza. ciężko mnie ogarnąć,
ale niektórym się to udaje.
|
|
 |
|
Wiem, że to chore ale czułam,
że się uda. To silniejsze niż ja,
zrozum – serce nie sługa.
|
|
 |
|
tak łatwo daliśmy pogrzebać tu - marzenia... /Bisz
|
|
 |
|
ile kroków wstecz zrobiłeś dla niej?!
Rzuciłeś dla wszystko, lecz zabrakło uśmiechu losu,
teraz prosto zmierzasz na dno.
Najlepsze lata życia straciłeś na darmo,
łańcuch między Twymi nadgarstkami na jej szyi, przepadło wszystko. /Bisz
|
|
 |
|
dla tych ran, nawet Jezus oddałby życie ponownie./ Bonson
|
|
 |
|
I wyjeżdża !!!! ; ( Będę tęsknić za nią ; *
|
|
 |
|
– Czy opuścił Cię kiedyś ktoś, kogo kochałaś? – Owszem. Zawsze ktoś kogoś opuszcza. Czasem ten drugi cię ubiegnie. – I co wtedy zrobiłaś? – Wszystko. Wszystko, ale to nic nie pomogło. Byłam strasznie nieszczęśliwa. – Długo? – Tydzień. – To niedługo. – Cała wieczność, jeśli się jest naprawdę nieszczęśliwym. Każda cząstka mojej istoty tak była nieszczęśliwa, że kiedy tydzień minął, wszystko się wyczerpało. Moje włosy były nieszczęśliwe, skóra, łóżko, nawet suknie. Nieszczęście wypełniło mnie tak całkowicie, że nic poza nim nie istniało. A kiedy nic już nie istnieje, nieszczęście
przestaje być nieszczęściem, bo nie ma go z czym porównać. I wtedy następuje kompletne wyczerpanie. I wtedy to mija. Powoli zaczyna się żyć na nowo. | Erich Maria Remarque
|
|
 |
|
Wsłuchiwała się w słowa piosenek, bo tylko to jej pozostało. Muzyka, która przypominała jej o wszystkim. Każdy jeden wyraz dawał znać o przeszłości, o której tak naprawdę nie chciała zapomnieć. Żyła z dnia na dzień, tak po prostu, dla nikogo, nawet nie dla siebie. Nie dla siebie, bo już dawno straciła swoją osobę, tracąc jego, chłopaka który był jej częścią. Zresztą.. "Częścią"? skąd to powiedzenie w ogóle się wzięło? przecież nie chodzi o samą część, on był całością, definicją szczęścia. Kimś, kto mógł przy niej śmiać się, płakać, a nawet na nią krzyczeć, a ona za każdym razem równie mocno go kochała. Kochała, uwielbiała, choć wielbić podobno można tylko Boga. Ale dlaczego on nie mógłby być Bogiem jej serca, którym dawno już zawładnął? Serca, które nie potrafiło bić bez niego, które nie czuło się bezpiecznie bez dotyku jego dłoni, smaku ust i ciepła ciała. Które chciałoby powiedzieć mu, że po prostu bardzo go kocha, ale nie potrafi, bo ma świat.../ net
|
|
 |
|
mając zaledwie siedem lat, ubrana na czarno z czerwoną różą w ręku, stałam tam i patrzyłam, jak każdy ociera z policzków łzy. zaczęłam coś nucić pod nosem, lecz po szybkiej reakcji cioci, przestałam. w kaplicy było zimno. jak przez mgłę widzę tylko tłum rozżalonych ludzi i kilkanaście wieńców wokół trumny. chwilę później ktoś podniósł Moje kruche ciało do góry, bym po raz ostatni mogła spojrzeć na Jej delikatną twarz. ' mama ' powiedziałam, wywołując tym samym natłok łez wśród tłumu. dotknęłam Jej zimną dłoń, poruszając różaniec owinięty między palcami. nie wiedziałam co się stało ani dlaczego Ona tam leży. myślałam " no dobra, nie żyje, ale zaraz przyjdzie do domu " . gdy już na cmentarzu trumna zaczęła powoli opuszczać się w dół, zapytałam babci: - gdzie jest mama? - u Boga, tam do góry - odpowiedziała. - a kiedy wróci? - dociekałam, nie uzyskując już odpowiedzi. pamiętam totalną ciszę i lawinę łez.pustkę w domu przez najbliższe lata i niezamazany ślad w sercu na całe życie./ net
|
|
|
|