 |
|
Bardzo wiele dzieje się w mojej głowie. Mam tysiące myśli, pretensji, które mogłabym zarzucić każdemu, dosłownie całemu światu. Wolę jednak zachować to dla siebie, wyłącznie dla mojego dostępu i analizować również samodzielnie. Nie preferuję wylewania prywatności dla publicznej satysfakcji. To mnie niszczy.
|
|
 |
|
Pamiętam nasz wspólny wieczór. Było ich wiele, ale to ten najmocniej utkwił mi w pamięci. To był wieczór, śnieg pruszył łagodnie, słońce świeciło równie delikatnie, przenikając promieniami przez oszronione gałęzie drzew. Szliśmy tak przed siebie nie zwracając na to gdzie idziemy, co mówimy i że czas najwyższy wracać do domu. Przecież dzień się zaraz skończy, a my nie możemy żyć tylko wzajemną obecnością. Idąc tak, co raz ocierając się o siebie przemarzniętymi dłońmi, przystanąłeś. Na Twój wzór zrobiłam to samo. Spojrzałeś mi głęboko w oczy, wpatrywałeś się w nie długo, ponad przeciętność. To było niesamowite uczucie i poprzedzenie Twoich zamiarów. wypowiadając słowa, że 'mnie potrzebujesz', wiedziałam, że nie mogę ich odrzucić. Zawsze pragnęłam być przy Tobie blisko i do końca.
|
|
 |
|
Owijam się kocem, myśli zagłuszam głośną muzyką. Z każdym spojrzeniem na Twoje zdjęcie przygryzam wargę. W momencie przywrócenia choćby najmniejszego wspomnienia, rozum toczy walkę z sercem, pogrążając mnie w ucisku mięśni znacznie bardziej. Czuję, jak coś wypełnia mnie od wewnątrz, jakaż niezmierzona siła, niepotrafiąca mnie opuścić. Nie radzę sobie z tym, a łzy są tego zwieńczeniem. To jedyna czynność wykonywana z pełną świadomością
|
|
 |
|
To nie to, że się poddaję. Bo postaw się na moim miejscu. Gdyby osoba , która kochasz na starcie Cię odepchnęła. Walczyłbyś dalej?
|
|
 |
|
To wszystko się zebrało. Uczucia, wspólnie spędzony czas, każde nawet najmniejsze otarcie zimnego powietrza przypomina mi Twój idealny obraz. Przywołuje te chwile, które spędzaliśmy razem, spędzaliśmy szczęśliwie. Jedyne co mi pozostało jest podkreślenie tego płaczem,który w tej sytuacji jest prawdziwie nieunikniony. Nie umiem poradzić sobie z tym w inny sposób
|
|
 |
|
Ponownie się ukazałeś. Znowu dałeś znać o swoim mistrzowskim istnieniu. Byłeś dla mnie bezosobowym kimś, postacią, będącą uosobieniem tego co posiadałam najlepsze, już nawet zdążyłam oswobodzić Cię z bycia najważniejszym. Do czasu. Właśnie do tego momentu, w którym na nowo po raz kolejny odżyłeś, przynajmniej w moim życiu. Nie rozumiem, to taka wymiana,? twoja rozkosz, za moje wyniszczenie ?
|
|
 |
|
Bo wiesz, ja wcale nie boję się o to, że w razie jakichś nieporozumień mogłoby się Nam nie udać. Jestem tego pewna. Nie istnieje przecież bycie z przymusu
|
|
 |
|
Dziwi mnie to, jak daliśmy radę zbudować tak grubą ścianę wspomnień, mając teraz tak odmienne zdanie na temat 'naszej miłości'. Nie pojmuję tego, jak w tamtym czasie poradziliśmy połączyć i upodobnić tak odmienne opinie. Przecież bycie z drugim człowiekiem i uzależnienie od niego, a trwanie przy Nim na podstawie pseudo miłości, nijak się nie mają. Jest mi przykro, że dałam się tak oszukać i że trwałeś przy mnie nie dlatego, że naprawdę potrzebowałeś, ale wynikało to wyłącznie z Twojego lekkomyślnego upodobania
|
|
 |
|
Znajduje każdy najmniejszy element, doszukuję się szczegółów, które mogłyby posłużyć za odnowę naszej bliskości. Abym mogła wynaleźć niewinne nawet nieporozumienie i przeprosić Cię za nie, abyś mi wybaczył i pokochał ponownie, nadzwyczaj niesamowicie
|
|
 |
|
Idealna miłość? Nie posiadam. Ale godzinami, bez najmniejszych zawahań mogłabym wymieniać tysiące wartości, które równie wysoko cenię. Dom, rodzina, przyjaciele, wiara .. Miłość może przeminąć, również ta idealna, zniszczyć przy tym człowieka i odejść bez większych konsekwencji. to wszystko inne zostanie, może jedynie ulec silniejszym bądź mniej zarysom po zranionym uczuciu. Bądźmy, więc silni i nie pozwólmy by ktoś tak nas zniszczył, bez naszej zgody do tego nie dojdzie. To Bóg ma dla nas zachowaną tę prawdziwą miłość, a nie przypadkowe spotkanie, na starcie prowadzące do zagłady. Z biegiem czasu podaruje nam ją niczym cudowny prezent, o który będziemy dbali już do końca życia
|
|
 |
|
Żyję w przeszłości. W tym co działo się dawniej, analizując bieg wydarzeń. Zastanawiam się, czy przenosić się do obecnych czasów.. To zły pomysł. Nie odnajduję tu nic, w czym ewentualnie mogłabym znaleźć oparcie, w czym umieściłabym Twoją obecność. Ten proces nie ma najmniejszej spójności. dlatego właśnie ostatecznie postanawiam tkwić w tej niezruszonej postępami otchłani, tkwić przy nieistniejącym już Tobie
|
|
 |
|
Staram się wykluczyć Ciebie z mojej głowy, po to, aby o Tobie nie myśleć, nie zastanawiać się, co robisz i gdzie jesteś. To męczące, uwierz. Bo naprawdę pragnę, by mnie to nie interesowało. Tylko wiesz, jest coś jeszcze. Moje pragnienia przewyższa miłość, a z nią nie ma szans już cokolwiek stawać do walki
|
|
|
|