 |
|
pukać to Ty sobie tym ptaszkiem w drzwi możesz, kochanie.
|
|
 |
|
i choćby ta dziwka zwana sercem miała przestać w odsieczy pompować mi krew i tak Cię stamtąd wydrapię. chociażby łyżeczką od herbaty.
|
|
 |
|
los czasami traktuje mnie w taki sposób jakbym co najmniej wykonała na nim brutalny gwałt w afekcie za przeszłość.
|
|
 |
|
nie znoszę momentu kiedy ode mnie wychodzisz zaraz po tym jak wieszam Ci się na szyi nie mogąc pożegnać się z Twoim oddechem na mojej twarzy. jak mantrę powtarzałam, żebyś został chociaż doskonale wiem, że to znikome bo i tak musisz iść. zostaję sama. siadam na łóżku na którym jeszcze chwilę wcześniej wyznawałeś mi dozgonną miłość. nienawidzę tej pustki, irracjonalnej tęsknoty za Tobą chociaż jeszcze nie zdążyłeś wyjść z mojej klatki. zostaję sam na sam z Twoim zapachem na mojej pościeli, na mojej skórze. skrupulatnie wąchając poduszkę odliczam sekundy do naszego kolejnego spotkania.
|
|
  |
|
pokażę Ci świat - to będzie nasza chwila,
fakt, jesteś dla mnie jak kokaina.
|
|
  |
|
z każdym dniem wiem, że coraz więcej nas łączy
lecz każdy spełniony sen kiedyś musi się skończyć.
|
|
  |
|
niesprawiedliwy układ dostawać grosze netto,
nic dziwnego, że ulice tu przypominają getto.
|
|
  |
|
zimna wódka, błędy opłakane w skutkach,
codzienność jest okrutna, życie to prostytutka.
|
|
  |
|
czarne chmury mieszały łzy z deszczem,
dawno nie było takiej burzy w tym mieście.
|
|
  |
|
wziął nawąchał się prochów, by odwagi se dodać,
i gdy psy pojechały wbił na górę po schodach,
bez wahania zapukał a gdy tamten otworzył,
już po chwili wyglądał jakby wpadł w zamieć noży'
/ HiFi ;*
|
|
  |
|
wiem że nie byłem idealnym dzieckiem, lecz kochasz mnie, nawet gdybym duszę sprzedał,
wiem że życie ze mną nie jest lekkie, i tylko Twoje oczy widzą we mnie ideał'
|
|
  |
|
Twe słowo pomaga mi powstać, a cisza jest gorsza, niż brak tlenu,
Twój dotyk pomaga mi sprostać temu, czemu bez Ciebie bym nie mógł.
|
|
|
|