głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika kirkusia

marzę  byśmy za kilka lat się spotkali  chcę patrzeć na twoje cierpienie  chcę widzieć ból w twoich oczach  gdy spostrzerzesz że jestem szczęśliwa  gdy dotrze do ciebie że też mogłeś być szczęśliwy  ale wybrałeś inną drogę  drogę  którą zdecydowałeś się podążać beze mnie .

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

marzę, byśmy za kilka lat się spotkali, chcę patrzeć na twoje cierpienie, chcę widzieć ból w twoich oczach, gdy spostrzerzesz że jestem szczęśliwa, gdy dotrze do ciebie że też mogłeś być szczęśliwy, ale wybrałeś inną drogę, drogę, którą zdecydowałeś się podążać beze mnie .

Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. Kochasz kogoś kim myślisz  że jestem. Gdybyś znał mnie  nie kochałbyś mnie. I nie próbuj udawać  że mnie znasz  ponieważ nawet ja siebie nie znam.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

Nie kochasz mnie. Nie znasz mnie. Kochasz kogoś kim myślisz, że jestem. Gdybyś znał mnie, nie kochałbyś mnie. I nie próbuj udawać, że mnie znasz, ponieważ nawet ja siebie nie znam.

Zamknięta w skorupce nędznego ciała  wyniszczonego wiarą w lepsze życie  oszukanego miłością  kruchymi marzeniami znajduje się dusza. Zwija się   jęczy   zaplątuje  krzyczy  owija  skomli  plącze  owija  krąży   splata  szlocha i kłębi się gdzieś w miejscu gdzie powinno być serce.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

Zamknięta w skorupce nędznego ciała, wyniszczonego wiarą w lepsze życie, oszukanego miłością, kruchymi marzeniami znajduje się dusza. Zwija się , jęczy , zaplątuje, krzyczy, owija, skomli, plącze, owija, krąży , splata, szlocha i kłębi się gdzieś w miejscu gdzie powinno być serce.

Kiedy w końcu myślałam  że los się do mnie uśmiecha   okazało się   że był to uśmiech przez łzy.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

Kiedy w końcu myślałam, że los się do mnie uśmiecha , okazało się , że był to uśmiech przez łzy.

dzisiejszy dzień... nic tylko wziąć sznur i się powiesić.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

dzisiejszy dzień... nic tylko wziąć sznur i się powiesić.

I staję się tym kim najbardziej nie chciałem być. Stoi przy mnie tyle osób  a nie zna mnie prawie nikt.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

I staję się tym kim najbardziej nie chciałem być. Stoi przy mnie tyle osób, a nie zna mnie prawie nikt.

balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności  by czytać i pracować  a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

balansuję wciąż pomiędzy pragnieniami zupełnej samotności, by czytać i pracować, a tak wielką potrzebą ludzkich gestów i słów.

Wyobraź sobie  że nie żyjesz  ale jesteś jeszcze wrażliwy na bodźce. Widzisz i rozumujesz  ale poza tym jesteś martwy. Tylko patrzysz. Rozpoznajesz przedmioty  ale nie żyjesz. Człowiek może umrzeć i mimo to dalej egzystować. Czasem bywa tak  że to co widać w oczach jakiegoś człowieka  umarło  kiedy ten ktoś był dzieckiem. To coś jest martwe  ale wciąż patrzy. Spogląda na ciebie nie tylko puste ciało  ale jeszcze coś  co w nim jest  coś  co umarło  ale jeszcze patrzy. Patrzy i nie może przestać.

zgwalconytrampek dodano: 7 marca 2012

Wyobraź sobie, że nie żyjesz, ale jesteś jeszcze wrażliwy na bodźce. Widzisz i rozumujesz, ale poza tym jesteś martwy. Tylko patrzysz. Rozpoznajesz przedmioty, ale nie żyjesz. Człowiek może umrzeć i mimo to dalej egzystować. Czasem bywa tak, że to co widać w oczach jakiegoś człowieka, umarło, kiedy ten ktoś był dzieckiem. To coś jest martwe, ale wciąż patrzy. Spogląda na ciebie nie tylko puste ciało, ale jeszcze coś, co w nim jest, coś, co umarło, ale jeszcze patrzy. Patrzy i nie może przestać.

świetne!!!! :   teksty ogarnijziomek dodał komentarz: świetne!!!! :-) do wpisu 7 marca 2012
 CZ.4  Wstawiłam wodę na kolejna tego dnia kawę i przysiadłam na krześle wpatrując sie w jeden punkt na ścianie.Objęłam kolana dłońmi i jak zahipnotyzowana podjęłam kolejna podróż za marzeniami wspomnieniami i obietnicami Jego wiecznej miłości.Myślałam o wydarzeniach sprzed kilku dni.Widziałam Go tylko raz po tamtym incydencie na szkolnym korytarzu.Mijajac go mimowolnie spuściłam wzrok bojąc się spojrzeć mu w oczy.Bałam się że ujrzy w nich światełko w oczach i miłość do Jego osoby.Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie jakiś dzwięk.Spojrzałam na kuchenkę lecz nie był to dzięk gwizdka lecz dzwięk dzwoniącego na stole telefonu.Otworzyłam klapkę i przyłożyłam go do ucha.Usłyszałam Go.Prosił o spotkanie przepraszał i mówił że wciąż pamięta i zapomnieć nie może.Usiadłam wypuszczajac łzę po chwili kolejną i jeszcze jedną..Czajnik zaczął gwizdać lecz nie byłam w stanie go wyłączyć..Drżałam bijąc się z własnymi myślami.Wspomnienia wzięły górę.Mimo konsekwencji zgodziłam się..    pozorna

pozorna dodano: 6 marca 2012

[CZ.4] Wstawiłam wodę na kolejna tego dnia kawę i przysiadłam na krześle wpatrując sie w jeden punkt na ścianie.Objęłam kolana dłońmi i jak zahipnotyzowana podjęłam kolejna podróż za marzeniami,wspomnieniami i obietnicami Jego wiecznej miłości.Myślałam o wydarzeniach sprzed kilku dni.Widziałam Go tylko raz po tamtym incydencie na szkolnym korytarzu.Mijajac go mimowolnie spuściłam wzrok bojąc się spojrzeć mu w oczy.Bałam się,że ujrzy w nich światełko w oczach i miłość do Jego osoby.Nagle z rozmyśleń wyrwał mnie jakiś dzwięk.Spojrzałam na kuchenkę lecz nie był to dzięk gwizdka lecz dzwięk dzwoniącego na stole telefonu.Otworzyłam klapkę i przyłożyłam go do ucha.Usłyszałam Go.Prosił o spotkanie,przepraszał i mówił,że wciąż pamięta i zapomnieć nie może.Usiadłam wypuszczajac łzę,po chwili kolejną i jeszcze jedną..Czajnik zaczął gwizdać lecz nie byłam w stanie go wyłączyć..Drżałam bijąc się z własnymi myślami.Wspomnienia wzięły górę.Mimo konsekwencji zgodziłam się.. || pozorna

gdzieś między końcem początku  a początkiem końca  zgubiliśmy się  zatracając w sobie. niczym narkomani na głodzie  odliczaliśmy kolejne sekundy  do zastrzyku siebie nawzajem. po czasie nie potrzebowałam prawdziwych prochów. wystarczający odlot zapewniały mi jego delikatne pocałunki. chciałam uzależniać się każdego dnia bardziej  choć wiedziałam  że jest bardziej niebezpieczny niż prawdziwe narkotyki. od niego nie było ucieczki  w żadnej klinice  na żadnym odwyku. nawet na końcu świata. tak jak w końcu prochy wypłuczesz z żył  to jego z serca nie pozbędziesz się nigdy. nieswiadomosc

nieswiadomosc dodano: 5 marca 2012

gdzieś między końcem początku, a początkiem końca, zgubiliśmy się, zatracając w sobie. niczym narkomani na głodzie, odliczaliśmy kolejne sekundy, do zastrzyku siebie nawzajem. po czasie nie potrzebowałam prawdziwych prochów. wystarczający odlot zapewniały mi jego delikatne pocałunki. chciałam uzależniać się każdego dnia bardziej, choć wiedziałam, że jest bardziej niebezpieczny niż prawdziwe narkotyki. od niego nie było ucieczki, w żadnej klinice, na żadnym odwyku. nawet na końcu świata. tak jak w końcu prochy wypłuczesz z żył, to jego z serca nie pozbędziesz się nigdy./nieswiadomosc

dokładnie :    teksty ogarnijziomek dodał komentarz: dokładnie :-)) do wpisu 5 marca 2012
Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć