 |
|
Ale chciałam żebyś został, chciałam się dla Ciebie otworzyć i Cię pokochać. Pomogłeś mi się oswoić i myślałam, że jesteśmy czymś więcej niż tylko rozkoszą w ciągu nocy. Twoje pocałunki nie są takie jak być powinny, twoje dłonie nie są tam gdzie trzeba a ja tylko chciałam Twoje serce, chciałam je od zawsze.
|
|
 |
|
Może zacznijmy jeszcze raz, to moja wina, bo jestem chora, nie, może nie na tyle chora co popierdolona i powinnam gdzieś się zgłosić, powinnam posiedzieć w czterech ścianach i zostać sam na sam ze swoją głową, może wtedy bym zrozumiała i suka ze mnie straszna, że Cię tak zraniłam ale nigdy nie byłam kochana i właśnie mi się to odbiło, nie umiem trzymać przy sobie ludzi i ciągle czekam na śmierć.
|
|
 |
|
Chcę opuścić to miejsce i tych ludzi, poznać kogoś takiego jak ja, kogoś takiego z kim mogłabym unikać ludzi, kogoś kto by rozmawiał o duszy i o tych wszystkich krzywdach, które sobie robię, chciałabym kogoś.
|
|
 |
|
Dotykać bym Cię chciała a później żebyśmy robili niemoralne rzeczy i żebyś był we mnie i dla mnie, żeby to nie była miłość ale coś co będzie nas przy sobie trzymało.
|
|
 |
|
Ale wszystko co jest tutaj przypomina Ciebie, wszystko co jest wszędzie przypomina Ciebie i czekam, czekam i wykreślam dni w kalendarzu i siedzę od czterech dni w domu i moje nałogi są niczym przy Tobie, moje nałogi odeszły, tęsknie i ludzie mi nie pomogą, ludzie nie rozumieją więc, siedzę i czekam aż zadzwonisz i uspokoisz moje myśli.
|
|
 |
|
Kto by pomyślał, że tak będzie po tym jakie mieliśmy szczęście, po tym co przeszliśmy, no ale nie jest mi gorzej i nie jest tu ciszej i jakoś puściej, może tylko czasami gdy pora zacząć nowy dzień, ale wracaj i siadaj, jest tu dla Ciebie miejsce, tylko zabierz te ręce, ja potrafię, ja wiem jak sobie zniszczyć życie, nie chcę Twojej pomocy, wiem jak sobie strzelić w głowę, Ty tylko wracaj i siadaj.
|
|
 |
|
Czy widzisz to w naszych oczach? Zmierzamy donikąd Żyjemy tak, jakbyśmy gotowi byli na śmierć Zmierzamy donikąd
|
|
 |
|
Lepiej spłonąć, niż się wypalić.
|
|
 |
|
OBOJĘTNOŚĆ BOLI NAJBARDZIEJ.
|
|
 |
|
Boję się zbliżyć, a nienawidzę być sama. Tęsknię za tym stanem, gdy nie czułam nic. Im wyżej się wespnę, tym niżej upadnę. Nie mogę utopić swoich demonów, one wiedzą, jak pływać.
|
|
 |
|
Nie tęsknię. Czasem tylko płaczę cichutko wieczorami, bo przypominam sobie jak dobrze było mi w Twoich ramionach.
|
|
|
|