 |
|
a na wystawach sklepów już (jak co roku) pojawiły się walentynkowe dekoracje, by doprowadzać do szału każdą nie będącą w związku osobę. / schowalimimisia
|
|
 |
|
nigdy nie zostawimy osób, na których nam w głębi sercu zależy. zawsze choćby nieświadomie będziemy śledzić ich los. / schowalimimisia
|
|
 |
|
powiedział to tak, jakby oblał jakiś egzamin, na którym mu strasznie zależało. po raz kolejny wzięłam więc głęboki oddech, po czym na wdechu powiedziałam mu wężykiem wszytko, co mnie tak męczyło. to, że mi go brakuje. to, że ta kłótnia była bez sensu, że jest moim bratem i nic tego nie zmieni, że rodzeństwa się nie zostawia i że nie wolno mu myśleć inaczej. na koniec musiałam, dodać dwuminutowe zapewnienia, że nie wzięłam do ust żadnych świństw i że po prostu mi odwala, tak jak to mam w zwyczaju. zapadła cisza. żadne z nas nie potrafiło się odezwać. po chwili coś zapiszczało i usłyszałam ciche - przepraszam młoda - wiedziałam, że jestem już na wygranej pozycji. powoli uśmiech wracał na moją (i założę się, co dało się poznać po tonie głosu, że jego też) twarz. obydwoje chcieliśmy szybko zapomnieć o tym okropnym tygodniu i nie wracaliśmy już do tego tematu, nie mogąc się doczekać dni, które spędzimy w Ogrodzieńcu. / schowalimimisia / część 2
|
|
 |
|
zyjemy w czasach, w których wrażliwość to słabość, w których wstając z łóżka rano odsuwasz skrupuły na bok, w których by nie być sam musisz wpasować się w stado, więc robisz to co inni tak samo wpadając w amok.
|
|
 |
|
odbierając telefon dalej się śmiałam. od jakiś dwóch dni, wszystko mnie śmieszyło. jedyne, z czym zwlekałam to z tą właśnie rozmową. tak czy tak, nie mogłam już dalej tego odwlekać, wzięłam więc głęboki oddech (pomiędzy napadami śmiechu) i niepewnie przytknęłam słuchawkę do ucha. od razu usłyszałam głos, który tak dobrze znałam. wielokrotnie prawił mi już kazania, śmiał się ze mną, pocieszał, kłócił ... no właśnie kłócił. od ostatniej naszej kłótni mijał właśnie piąty dzionek. pięć długich dni, przez które tak się męczyłam. ku mojemu zaskoczeniu brat, bo to właśnie do niego należał owy głos (tak na prawdę nie byliśmy rodzeństwem, ale od zawsze traktowaliśmy się tak, jakby nas rozdzielono w dzieciństwie) nie był zły, tylko hmm... zmartwiony ? - brałaś . - usłyszałam w słuchawce i od razu mnie zamurowało. nie powiedział z tego z wyrzutem, ani nie osądzał mnie, jak to miał w zwyczaju co było jeszcze bardziej niepokojące. / schowalimimisia / część 1
|
|
 |
|
Jak przyjaźń, to naprawdę. Miłość to na zawsze poznałem sam na sobie, serce boli gnębię zdrajce
|
|
 |
|
Zazdrosna o nią? Nie skarbie, po prostu to przykre że ona z taką mordą mogła Cię zdobyć. | desperacko
|
|
 |
|
obcy język w jamie ustnej, nie zawsze oznacza związek.
|
|
 |
|
Wiesz, w ciągu głupich trzech minut przed oczami stają mi miliony różnych obrazów. Nazywam to wspomnieniami i marzeniami , które mogły by się kiedyś spełnić . Wiem , że niektóre są nierealne , ale jest szczypta nadziei ,by doszły do skutku. W sumie co to za marzenie być szczęśliwą ? Takie błahe i proste, a od dwóch lat nie potrafię dostrzec tego uczucia .
|
|
 |
|
Życie to nie casting, ale trzeba się postarać.
|
|
|
|