 |
|
Miłość widzimy często u innych, a u nas najczęściej łamie serce.! ;/
|
|
 |
|
Są godziny, które liczą się podwójnie i miesiące nie warte jednego dnia...
|
|
 |
|
Wystarczy, że ulegniesz – i już go nie ma. Tacy są mężczyźni.
|
|
 |
|
Zbyt mało prawdy, zbyt dużo kłamstwa;/
|
|
 |
|
niedowierzała, w to co widzi. siedział, w tym samym miejscu, gdzie umawiali się kiedyś i palił malboro frosta, ich ukochanego papierosa. zaczaiła się od tyłu, usłyszała znajomą melodię - about being alone. podeszła bliżej, mówił sam do siebie - jaki ja głupi, straciłem ją, najcudowniejszą dziewczynę, na świecie. postanowiła wyjść z ukrycia, on spłoszył się, uciekł, z czerwonymi policzkami. nigdy więcej, nie spotkała go w tym miejscu. odpuścił.
|
|
 |
|
siedziałam, z najlepszą przyjaciółką, w tym samym miejscu, gdzie kilkanaście miesięcy temu, spotkałam się z Nim. słońce świeciło tak samo, wiatr był dziwnie podobny, tylko, że trawkę, przykrył biały puch. milczałyśmy. ma bratnia dusza, doskonale wiedziała, o czym myślę, więc złapała mnie za rękę. nie płakałam, jego zachowanie wymazało ze mnie wszelkie uczucia, byłam jak robot. zdenerwowana, potrząsnęła mną. -'dziewczyno, przestań, ożyj, on nie wróci, jesteś silna, naucz się żyć od nowa, proszę!'. zaczęła szlochać, nie mogłam patrzeć jak cierpi. -'zmienię się.'-obiecałam. tak też zrobiłam.
|
|
 |
|
poprosił mnie, o szybkie spotkanie. błyskawicznie, znalazłam się w parku miejskim. siedział na ławce, ze zwieszoną głową, doskonale wiedziałam, co to oznacza. -'przepraszam Kochanie, doskonale wiesz, o co chodzi. nie jesteśmy razem, wiem. ale przez tą chorą sytuację, zrozumiałem, iż kocham tylko Ciebie' klęknął. 'będziesz ze mną' - ciągnął. 'proszę'. przymknęłam powieki, spod nich, rytmicznie, wypływał potok łez, które delikatnie błyszczały w zimowym słońcu. wstał, usiadł obok, objął mnie, kołysał w ramionach, po pewnym czasie, odważyłam się, wypowiedzieć te magiczne słowa: - 'kocham Cię, chcę z Tobą być, jesteś sensem mojego życia'. od tego momentu jesteśmy razem, nierozłączni.
|
|
|
|