 |
|
Zobaczysz, Bóg cię kiedyś zabije. Za to, że masz skórę, której on nigdy nie dotknie, nie dowie się jak smakuje. I za to, że to moja, nie jego twarz odbija się w twoich oczach. A fioletowy blask, gdy szepczesz, wtulona w moje ramiona, leciutko tli się w powietrzu, zostawiając za sobą smugę dymu, jak wąską ścieżkę przez mrok, po której pełznie za nami jego zazdrosny wzrok. Mnie też Bóg kiedyś zabije. Tak bardzo będzie mu żal, że jest wszędzie, więc nigdzie. Że się nie dowie, co znaczy całować twoją szyję. Tak bardzo by chciał, żebym się tobą znudził, przesiadywał nad wódką albo w pracy. Żebyś w łóżku wieczorem wolała się odwracać, by jak najszybciej zasnąć. Żeby wszystko to w porę wystygło i zgasło. A miłość żeby się stała tylko kolejną rozpaczą. Po to, by on mógł się czuć mistrzem i władcą świata. Więc kiedyś Bóg mnie zabije, zobaczysz. Za to, że moje palce zanurzają się w tobie.
|
|
 |
|
Piję alkohol, palę papierosy, ładnie wyglądam.
|
|
 |
|
Realnym ludziom, mówię teraz:
Trzymajcie kurs, a będzie relaks.
Nie ma co się spierać,
w Babilonie żyć się nie da,
dlatego swego nie daj innym zbierać.
|
|
 |
|
Ej, synu, weź się do roboty, nic za darmo nie ma.
|
|
 |
|
mam się przejmować, stresować? chodzić, żałować, pierdole!
|
|
 |
|
Któregoś dnia ta plaża może zostać zmyta, ocean może wyschnąć, a słońce zgasnąć, ale tego dnia ja ciągle będę cię kochać. Zawsze i na zawsze. Obiecuje ci to.'
|
|
 |
|
Nie dzwonić, nie zajmować, w razie pożaru... dobić.
|
|
 |
|
na jakiś czas straciłam wątek. straciłam też wątki poboczne, scenariusz, ścieżkę dźwiękową, przerwę, torbę z prażoną kukurydzą i napisy końcowe.
|
|
 |
|
Szła przez miasto ze świeżo zakupioną lutownicą. Trzeba zespawać to głupie serce.
|
|
 |
|
Lubię czasem się schowac. I tak naturalnie może troche przesadnie pobyc sam na sam.
|
|
 |
|
To jest bardzo dziwne, widzisz, bo jesteś dla mnie jednocześnie kimś i nikim.
|
|
|
|