 |
|
czasem już tak jest, że popełniamy błędy, które tkwią potem w nas całe życie.
|
|
 |
|
po raz kolejny czuję się zagubiona.
|
|
 |
|
dziś wyjdziesz ze mną to czas pijackich wzruszeń
|
|
 |
|
ciężki charatker? wiem, mam z natury, ale chcę wierzyć w słońce, nie chcę już wierzyć w chmury
|
|
 |
|
spostrzegam inaczej, tak inaczej niż każdy, dlatego możesz często nie rozumieć mojej jazdy pierdole plastik do końca prawdziwy, przeglądam sedno prawdy nie eksponat zza szyby
|
|
 |
|
gdy przewrócisz się gotów pomóc tylko nie wielu, przekonałam się o tym kiedy byłam w potrzebie, pseudo ziomków z osiedla dziś już nie jestem pewna
|
|
 |
|
krew mi się ścina jak u Ciebie widzę łzy, pójdę za Tobą nawet w najgorszy syf, z zazdrości stwierdzą, że to zły wpływ, dbają tylko o siebie i swój tlenu łyk - chuj w nich
|
|
 |
|
twoje cierpienie równa się moje, razem przeżyjemy niejedną paranoję.
|
|
 |
|
czemu znów powątpiewam? oczy zachodzą łzami, najpierw tak, potem nie i zostajemy sami
|
|
 |
|
bez ciebie życie nie miałoby sensu
|
|
 |
|
tylko szczere mordy blisko do lizusów dystans to na pewno
|
|
|
|