 |
|
nie mam zamiaru się zmieniać chociaż czasem nie mogę zagłuszyć
wyrzutów sumienia, chociaż czasem nie mogę uwierzyć sama w to co robię .
|
|
 |
|
prawdziwy mężczyzna to nie ten, który poda Ci rękę, kiedy przewrócisz się, potykając o sznurówkę swoich trampek. prawdziwy mężczyzna to ten, który Ci je osobiście zawiąże, nie zważając na Twoje protesty, że nie trzeba bo skoro w szpilkach się nie zabiłaś to w trampkach tym bardziej Ci to nie grozi.
|
|
 |
|
- widzisz ten nóż? - spytała, wyciągając narzędzie trzymane w swojej dłoni ku niemu. nacięła delikatnie wnętrze swojej dłoni. stał jak wmurowany, nie wiedząc o co chodzi. - tak będzie płakać moje ciało z tęsknoty za twoim dotykiem. - wydukała, wskazując na sączące się kropelki krwi z jej dłoni. wybuchnęła spazmatycznym płaczem. - a tak będzie płakać moja dusza. - powiedziała. - przykro mi kochanie. chociażbyś nie wiem co zrobiła, to koniec. nie weźmiesz mnie na litość. - powiedział, biorąc do dłoni kurtkę. - zaczekaj! pokażę Ci jeszcze tylko jak będzie płakać moje serce! - krzyknęła. zatrzymał się, tuż przed drzwiami. gwałtownym ruchem, wbiła kuchenne ostrze w swoją klatkę piersiową. - właśnie tak. będzie cichutko łkało, zwijając się z bólu, tam wewnątrz. - powiedziała, osuwając się na ziemię.
|
|
 |
|
słucham głosu serca. podążam za nim jak małe cielaki za swoją matką, zaraz po urodzeniu. prosi mnie o przerwę. prosi o urlop od bicia. przecież nie jestem w stanie mu odmówić.
|
|
 |
|
i właściwie potrzebuję tylko dwóch rzeczy. albo odrobinę czułości i twojego uśmiechu, albo butelkę wódki i paczkę papierosów.
|
|
 |
|
"kocham mimo wszystko" - powiedziała z nutką ironii i sarkazmu wykrzywiając usta w dziwnie nieszczerym, podejrzanym uśmiechu, za który On oddał by dosłownie wszystko, bez wahania.
|
|
 |
|
wszystko co było, puścić z dymem, pierdolić cały ten sentyment.
|
|
 |
|
co byś zrobił mając śwaidomość, że widzisz mnie po raz ostatni. ?
|
|
 |
|
wezmę kieliszek czerwonego wina. w za dużym swetrze i papierosem w ręku, siądę na tarasie. zacznę się skarżyć księżycowi, z tego, jakim jesteś skurwysynem.
|
|
 |
|
Gubię się we własnych wspomnieniach, biegnąc zdyszana i potykając się o twoje kłamstwa.
|
|
 |
|
łudząc się, że z Tobą będę szczęśliwa, widzę, jak życie ucieka mi przez palce.
|
|
 |
|
Kolejny dzień z serii 'żyję, bo muszę' .
odcinek 128993.
|
|
|
|