 |
|
powinnam być poważna. powinnam założyć krótką sukienkę, pomalować paznokcie na ostry czerwień - co może zrobię, bo słodko skomponuje się z jego lekkim zarostem, pić wino z kieliszka, którym chwilę wcześniej on stuknie o mój. pić wolno. rumienić się delikatnie. przyjąć z dystansem jego pocałunek, nieśmiało wsuwając swój język pomiędzy jego wargi. sukienkę zamienię na jego koszulkę i ciepłe wełniane skarpety, a wino będziemy pić na zmianę z gwinta i spijać resztki ze swoich warg. jego dłonie będą wszędzie. moja skóra będzie wchłaniała jego słowa jak narkotyk. o poranku z jego ręką przełożoną przez pas, nie będę śmiała narzekać na ból karku od rzekomego nadmiaru pocałunków, a korzystając z łazienki uśmiechnę się do odbicia w lustrze, prezentującego rząd śladów jego ust na szyi i ten błysk w oku, który tylko on potrafi u mnie wywołać.
|
|
 |
|
była mu jak tlen potrzebna do życia tak mocno, dziś jak on, samotna opiera czoło o okno
|
|
 |
|
naszą miłością upijałam się bardziej niż butelką jack'a .
|
|
 |
|
zawsze rozmawiamy o niczym. robimy wszystko, byleby tylko przerwać niezręczną ciszę budującą się między nami, gdy wstydzimy powiedzieć sobie tak wiele ważnych spraw.
|
|
 |
|
przesłodzona kawa, książka od angielskiego pod łokciami i mój wygląd: pościerane uda, poobijane ręce i nogi, zbita kość piszczelowa, a twarzy wolę się nie przyglądać - co wygląda bardziej jak skutki treningu sztuk walki, aniżeli piłki nożnej. i w tej codziennej, może nie najlepszej i zwyczajnie banalnej, może uznasz, że nieistotnej chwili, twierdzę, że lubię życie i w sumie to piękne jest, mimo wszystkich tych gównianych spraw.
|
|
 |
|
przypomniałeś mi co to znaczy kiedy powietrze pachnie malinową mambą
|
|
 |
|
kocham Cię każdym uderzeniem mojego serca.
|
|
 |
|
jeśli jest ciężko to znaczy że idziesz w dobrą stronę.
|
|
 |
|
ile razy słyszałaś: gdybym tylko mógł zmieniłbym wszystko
|
|
 |
|
ważna jest obecność , a twojej mi zabrakło
|
|
|
|