 |
|
Wracałam z pogrzebu, kupiłam sobie tymbarka, a na kapslu pisało `będziesz następny` .
|
|
 |
|
pamiętam tę chwilę, gdy Jej nienawidziłeś. a dziś ? dziś stanowicie parę . / yezoo
|
|
 |
|
Są razem,bo umieli docenić miłość .
|
|
 |
|
Ojciec miał syna,który niedawno ożenił się,a chwilę później stworzył potomka.Starszy pan z dnia na dzień robił się coraz słabszy.Jego ręce drżały.Synowa była przepełniona złością,gdyż 'stary' jak go nazywała,stłukł Jej całą zastawę mamy.Kiedyś wraz z mężem postanowiła kupić mu drewniany talerz i łyżkę. Jakiś czas później powiedzieli ojcu że znaleźli mu miejsce w domu starców i w dodatku znajduje się tam Jego przyjaciel z czasów wojny.Niestety,starszy pan odrzucił tę propozycję.Następnego dnia pod Jego pokój zapukał znajomy.Po długich przekonywaniach ojciec zgodził się na opuszczenie domu.Córka,już licealistka bardzo zaszokowała się wieścią o dziadku.Ten zawołał Ją pytając co chce od Niego na pamiątkę.Odpowiedziała : 'daj mi ten drewniany talerz i łyżkę'.Po wyjściu od starca mama zapytała :‘Przecież on ma taki złoty zegarek,po co ci ta drewniana łyżka i talerz ?‘,‘to dla Ciebie mamo,żebyś miała na czym jeść,gdy będziesz tak stara jak dziadek‘/yezoo [łzy w oczach,gdy ksiądz to opowiedział]
|
|
 |
|
któregoś dnia podejdę do Ciebie na ulicy i zapytam, jak układa Ci się w życiu. zapytam, jak dobrze bawisz się na imprezach. jak znakomicie potrafisz flirtować. jak perfekcyjnie wkręcasz każdą kolejną pannę. zrobię to za kilka lat, tak żebyś już mnie nie pamiętał. żeby te rysy twarzy były Ci obce. żeby te dłonie nic już nie znaczyły. a gdy zaczniesz wciskać we mnie ten swój tandetny i wszystkim znany bajer wygarnę Ci wszystko. wypomnę wszystkie żale i bóle. wszystkie cierpienia i łzy. a na koniec Ci się przedstawię i szepnę, że mam już męża i dziecko. i dodam, że jesteśmy szczęśliwi, cholernie szczęśliwi. nie chcę robić Ci przykrości , nie chcę żebyś cierpiał. ale dawniej mówili o nas ' w dwóch ciałach jedna miłość ' , ja Ją poczułam, teraz Twoja kolej. / yezoo
|
|
 |
|
i wchodzę w strefę kolejnych sześćdziesięciu sekund bez Ciebie. bez oddechu.
|
|
 |
|
- a jeśli któregoś zimowego poranka wzejdzie słońce? ocieplające wszystko i rażące w oczy, niczym to letnie? - zagadnęłam rysując kamykiem po chodniku. - to tak jak my, prawda? - dodałam nie czekając na odpowiedź. spojrzał na mnie z wyrzutem, a następnie opierając się na ręce usiadł na nierówno ułożonej kostce. - ja i Ty. - poprawił mnie mimowolnie. zgarnęłam włosy z twarzy. - nie... nie poprawiaj mnie. ja wiem. ale my, chodziło mi o nas. to nierealne, tak? - wychrypiałam drżącym głosem. i choć do ostatniej sekundy serce zaciskało się z nadzieją, On przytaknął jedynie kiwnięciem głowy.
|
|
 |
|
Włosy masz tak utlenione, że możesz pod wodą oddychać.
|
|
 |
|
zawróćmy, przecież zostawiliśmy tam szczęście.
|
|
 |
|
[2] - daj mi się o tym przekonać. - odparłam, a zanim zdążyłam się zorientować był już na tyle blisko, że prawie stykaliśmy się wargami. - to granica. - syknął, a ciepłe powietrze z Jego ust wydostało się na moją brodę. - mam Ją przekroczyć? - po czym nie czekając na odpowiedź, przyłożył zmarznięte palce do mojego policzka przyciągając mnie do siebie. Jego pocałunek na dobre ocieplił chłód tamtej grudniowej nocy.
|
|
 |
|
[1] opierał się o barierkę, kiedy się zbliżałam. wstrzymałam na chwilę oddech, po czym podeszłam do Niego, muskając Jego ramię. - jestem. - szepnęłam robiąc wydech, a tuż przed moją twarzą pojawiła się chmara białego dymku. podciągnęłam rękawiczki na dłoniach wciskając je chwilę potem na dno kieszeni od kurtki. bez słowa dopalił fajkę po czym przydeptał ją butem. zlustrował mnie spojrzeniem. - nie przespałem całej nocy wczoraj, ogarniasz? ja, największy śpioch, jakie znasz. nie przespałem myśląc o Tobie, o tym, co się dzieje między nami. chciałbym mieć nad tym kontrolę... - wypalił już na wstępie od razu odwracając wzrok. uśmiechnęłam się pod nosem. - Ty i kontrola? - zagadnęłam pukając się w głowę na znak tego, jak głupie jest to stwierdzenie. wiedziałam, że widzi co robię kątem oka. - mimo wszystko. nie chciałabyś, żebym ją teraz stracił. kontrolę. - odpowiedział oschle mrożąc w jednej chwili moje serce.
|
|
|
|