 |
|
nie ma to, jak dzisiejsze ' wagary z kościoła ' i mój tekst ' spoko, niedługo znowu będą wakacje ' . / yezoo
|
|
 |
|
I powiedział, że następną kobietą, którą będzie tak kochał, będzie nasza córeczka.
|
|
 |
|
mój powrót z imprezy głównie wygląda tak : krok do przodu, dwa kroki do tyłu . / yezoo
|
|
 |
|
pamiętam wszystkie wagary. każde zwolnienia z podrobionym podpisem mamy. usprawiedliwienia pod pretekstem częstych wizyt u dentysty. pamiętam też przesłuchanie przez policje. każdą sekundę tłumaczeń i dyktafon leżący na stoliku. wzrok dyrektora i wychowawcy, tak jakby wina była po mojej stronie. pamiętam pierwsze spotkanie z rodzicami w szkole, przeciwko Niej. płacz Jej matki i wkurzenie mojej wyczytane z oczu. pamiętam karę. kilka godzin sprzątania szkoły i pomoce na stołówce . pamiętam wszystko, wszystko to, co robione było dla Niego i przez Niego. / yezoo
|
|
 |
|
czasem się zastanawiam co bym teraz robiła, gdybym któregoś dnia nie natrafiła na tą stronę. jak zapełniałabym czas w niedzielne południa, gdybym tamtej wielkanocy ubiegłego roku nie pojechała do stajni i nie wsiadła na krótką naukę na kucyka. i czy moje serce biłoby normalnie, gdyby kiedyś nie natchnęło się na Niego?
|
|
 |
|
chciał tu być. chciał przyciskać mnie do klatki piersiowej, słuchać bicia mojego serca, chciał mnie dotykać. chciał pomóc wydostać mi się z dna, podać mi rękę i wyciągnąć na sam szczyt. chciał splatać swoje palce z moimi, całować moje usta i życzyć szeptem dobrych snów na dobranoc. chciał pomóc mi zapomnieć, ale znów, znów odległość.
|
|
 |
|
wstałam z łóżka, nałożyłam makijaż na twarz, wcisnęłam bardziej wyjściowe ciuchy, niż piżama - i stanęłam oko w oko z ludźmi. przestałam łkać, co noc w poduszkę, podczas kiedy On zalewał się do nieprzytomności zaliczając kolejne panienki. zaczęłam mówić, co mnie boli, co mi przeszkadza, czego nienawidzę, nie akceptuję, co uwielbiam, i czego oczekuję. znalazłam osobę, która chciała tego słuchać, pragnęła być. być na odległość oddechu, lecz racjonalnie mogła tylko w promieniu setek kilometrów.
|
|
 |
|
owszem, przez ten cały czas dawałam Mu znaki, że jestem silna. że z łatwością daję sobie radę bez Niego. przechodziłam obok w objęciach innego. ale przecież to była tylko jednorazowa sytuacja - tak to sobie tłumaczę. udawałam szczęśliwą, tylko dlatego by mu dopiec. by wiedział, że potrafię i umiem żyć. dziś wiem, że się przeliczyłam. przechodząc obok naszych miejsc beztrosko spuszczam głowę na dół , oczy zasuwając czapką. gdy na którejś z ulic czuję Jego zapach zaciągam się swoimi perfumami z bluzy. gdy Go widzę, tak po prostu idę dalej. odchodzę gdzieś daleko, by unikać widoku Jego twarzy. teraz On stara się pokazać, że jest okej. a przecież tak nie jest. oboje sobie nie radzimy. / yezoo
|
|
 |
|
gdzieś , na jednym z policzków czuję jeszcze ciepło Jego dłoni. na którymś z kosmyków włosów dostrzegam wiatr z Jego ust. gdzieś na ramionach wisi Jego bluza. a opuszki palców błądzą po nagim biodrze. gdzieś, tam na dole w sercu, jest jeszcze On. / yezoo
|
|
 |
|
rozmowa z kumpelą przez telefon, która na lajcie zaczyna się na temat podręcznika od niemca, a kończy na przekrzykiwaniu się tekstami z trudnych spraw.
|
|
|
|