 |
|
znasz to uczucie gdy ściska gardło, łza kręci się w oku
|
|
 |
|
była mu jak tlen potrzebna do życia tak mocno,
dziś jak on, samotna opiera czoło o okno
|
|
 |
|
Otula zmarźnięte ciało grubym kocem,
w rękach gorąca herbata nalepsza na chłodne noce.
Z nerwów masuje skronie czubkami palców,
znów rani to coś czego nie można wyrazić łzami.
To podły chichot losu,
wyciąga ręke gasząc gorącą żarówkę w osłoniętym kurzem kloszu.
Zasypia sama z własnymi myślami,
płacz goi rany, ból przez ludzi których kochamy.
|
|
 |
|
Gdzie pocieszycielka chwili niedoli,
pamięta ostatni pocałunek winna Bogu ducha,
był jak gorzki sekret szeptany do ust nie do ucha.
Związek tonął wzdłuż linii nurtu podczas ostatniej kłótni
pobili się ostatnimi deskami ratunku.
Na samą myśl o tym serce prawie jej pękło,
zostały zdjęcia które na chwile zatrzymały przeszłość.
Dalej kręci się ziemia, a gdyby mogła cofnąć czas
lub wiedzieć jak wymazać przykre wspomnienia.
|
|
 |
|
Smutna, opiera czoło o okno w czarną noc,
bez gwiazd, fale morza uderzają o falochron.
Martwy chłód, nocne bryzy,za szybą płatki śniegu
osiadają na froncie starej markizy.
Jak smutek na dnie jej serca, smutek bez końca,
przez niego pokochała zachody słońca.
Wiesz ,że niema co zganiać na los,
boli ciężki dla serca cios,
|
|
 |
|
znów rani to coś czego nie można wyrazić łzami.
|
|
 |
|
Kiedy trzymasz mnie przy swoim sercu, słucham najpiękniejszej jego melodii, nie zasypiam, nie chcę przespać szczęścia.
|
|
 |
|
kobiecy umysł bywa przebiegły, musi sobie radzić z męskim.
|
|
 |
|
W naszej miłości są wzloty i upadki.
Musimy sporo się o niej nauczyć,
Co jest dobre, a co złe, wciąż się kochając.
Dedykować to tej jedynej miłości.
|
|
 |
|
Jesteś jedynym, który daje z siebie wszystko. Jesteś tym, którego zawsze mogę wezwać.
|
|
 |
|
Mamy nas pod skórą, w lustrze widzę nas nie siebie.
|
|
 |
|
są uśmiechy, które da się usłyszeć przez telefon.
|
|
|
|