 |
|
bo czasami potrzebuję popisać, pośmiać się do monitora tak jak kiedyś, chociaż przez chwilę uśmiechnąć się szczerze. brakuje mi tego, co już się skończyło i nie wróci.
|
|
 |
|
ufam ci. nie schrzań tego.
|
|
 |
|
rozpierdalają mnie już te twoje żałosne pociski wzrokiem, na nic więcej Cię już nie stać dziunia?
|
|
 |
|
i nie mam zamiaru udawać, że wszystko jest okej.
|
|
 |
|
przytulił i pocałował. nie mnie. ją.
|
|
 |
|
zauważam nanosekundy bez niego .
|
|
 |
|
Fałszywym ludziom pluję w twarz - proste.
|
|
 |
|
Ty bajerujesz do Niego pół roku, ja potrafię przylizać go w jeden wieczór. Nie, nie jestem szmatą. Po prostu mam coś czego Tobie brakuje. Klasa. Nie narzucam się, a mam. Bezcenne.
|
|
 |
|
prawdziwy mężczyzna to nie ten, który poda Ci rękę, kiedy przewrócisz się, potykając o sznurówkę swoich trampek. prawdziwy mężczyzna to ten, który Ci je osobiście zawiąże, nie zważając na Twoje protesty, że nie trzeba bo skoro w szpilkach się nie zabiłaś to w trampkach tym bardziej Ci to nie grozi.
|
|
 |
|
- widzisz ten nóż? - spytała, wyciągając narzędzie trzymane w swojej dłoni ku niemu. nacięła delikatnie wnętrze swojej dłoni. stał jak wmurowany, nie wiedząc o co chodzi. - tak będzie płakać moje ciało z tęsknoty za twoim dotykiem. - wydukała, wskazując na sączące się kropelki krwi z jej dłoni. wybuchnęła spazmatycznym płaczem. - a tak będzie płakać moja dusza. - powiedziała. - przykro mi kochanie. chociażbyś nie wiem co zrobiła, to koniec. nie weźmiesz mnie na litość. - powiedział, biorąc do dłoni kurtkę. - zaczekaj! pokażę Ci jeszcze tylko jak będzie płakać moje serce! - krzyknęła. zatrzymał się, tuż przed drzwiami. gwałtownym ruchem, wbiła kuchenne ostrze w swoją klatkę piersiową. - właśnie tak. będzie cichutko łkało, zwijając się z bólu, tam wewnątrz. - powiedziała, osuwając się na ziemię.
|
|
|
|