 |
|
ewidentnie zaczyna mi czegoś brakować.
|
|
 |
|
i nawet jeśli obrażam się na Ciebie tysiąc pięćset razy na minutę to wiedz, że nie zamienię Cię na nikogo w świecie.
|
|
 |
|
aż do końca świata i jeden dzień dłużej.
|
|
 |
|
ten uśmiech niby taki infantylny, to spojrzenie takie banalne, ale mogłabym pochłaniać je godzinami.
|
|
 |
|
[obiecuję sobie, cokolwiek się stanie, będę dzielnie szła do przodu. choćby sama]
|
|
 |
|
A ja już myślę o nim i czekam na Jego telefon. Chcę z nim porozmawiać i mam ochotę się przytulić!
|
|
 |
|
bo ja uwielbiam Cię nie tylko w walentynki
|
|
 |
|
zrobię, Wam, wszystkim na złość, i nie pociągnę, za spust pistoletu, dzisiejszego wieczoru. wybaczcie, rozczarowanie.
|
|
 |
|
- nie bierz, do siebie tego co powiedziałem. - co masz, na myśli? to, że jestem suką, czy to, że mnie kochasz?
|
|
 |
|
sens, myśli, którymi się wymieniamy, telepatycznie, jest bez sensowny.
|
|
 |
|
zbyt wnikliwe, spojrzenia, niczego nie wyjaśnią.
|
|
 |
|
nauczmy się siebie nawzajem, na pamięć.
|
|
|
|